John Abercrombie Quartet - 39 Steps

 

John Abercrombie Quartet - 39 Steps Abercrombie, czyli Pat Metheny reinkarnacja

Lata, w których Pat Metheny zachwycał, są już historią. Większość jego ostatnich płyt to niekończące się eksperymenty, sprawiające wrażenie muzycznych frustracji. Nijakie, nudne i męczące. Dla wielbicieli wcześniejszych brzmień to dotkliwa strata, muzyczna pustka.

Ostatnia płyta Johna Abercrombie 39 Steps daje nadzieję na wypełnienie powstałej luki.

Zdecydowanie jazzowa, posiadająca klimat, miejscami liryczna. Można by rzec - "iskra boża" jeszcze nie zgasła.
To dobrze.
W świecie, w którym "gwiazdą" jest szaleniec zamierzający zjeść awionetkę, a Oscara otrzymują "dzieła" pokroju Grawitacji trzeba chronić prawdziwą sztukę. Trzeba chronić jazz - jeden z niewielu obszarów wolności w sztuce.



Marek Brzeski

 

001025

Recenzja