Jesienna wycieczka do Lwowa

Lwów październik 2021

Położony zaledwie 73 km od wschodniej granicy mógłby być celem weekendowych wycieczek, gdyby nie mocno zniechęcające przejście graniczne. Pokonanie go to powrót do czasów PRL-u, kontrole i czas oczekiwania (np. w drodze powrotnej) na poziomie cztery godziny z okładem. Polecam podróż wszystkim krytykom UE, może wówczas zrozumieją, jakim osiągnięciem i komfortem jest strefa Schengen oraz przynależność do ekskluzywnego klubu pod nazwą Unia Europejska.

Mówią, że Lwów to taki Kraków. Coś w tym jest, należałoby jednak dodać mocno zniszczony Kraków. Jednak choć straszą koszmarne ulice, rozpadające się od dziesięcioleci elewacje i zmasakrowane spray-em ściany kamienic, pobyt wspominamy z sympatią. W większości mili ludzie, bardzo smaczne jedzenie, a na ulicach normalnie i bezpiecznie.

Czy czuliśmy się jak w Polsce? No raczej jak na Ukrainie. Park Kościuszki to dzisiaj Park Ivana Franko, a na cmentarzu Łyczakowskim polskie groby niszczeją w otoczeniu rosyjskich i ukraińskich monumentów powstałych po II wojnie światowej. Jedynie wydzielony i solidnie odnowiony Cmentarz Orląt przywraca pamięć. Patrząc na tabliczki nagrobne nie sposób opanować wzruszenia. Ci żołnierze mieli, często, po siedemnaście, osiemnaście lat. Będąc prawie dziećmi walczyli o Polskę, polski Lwów, nie wiedząc, że "sojusznicy-przyjaciele" i tak przekażą to miasto po II wojnie w ręce radzieckie.

Polityka jest odrażająca.

Czy jeszcze tu wrócimy? Myślę, że tak. Nie ze względu na groby, lecz na samo miasto i ludzi. Masa miejsc do zobaczenia,
no i kuchnia, której w Polsce już nie ma ....

Kliknij na zdjęcie powyżej, aby uruchomić pokaz slajdów.

Marek Brzeski

001061

Lwów 2021
Dodaj komentarz