Wspaniały i nieodżałowany Umberto Eco…






21 lutego 2016 r.


"Nie ma nic lepszego niż wyobrażać sobie inne światy, kiedy chcemy zapomnieć, ile cierpień przysparza nam ten, na którym przyszło nam żyć. Tak w każdym razie myślałem w tamtych czasach. Nie pojąłem jeszcze, że kiedy zaczynamy wyobrażać sobie inne światy, w końcu bierzemy się do zmieniania tego."
BAUDOLINO


Wspaniały i nieodżałowany Umberto Eco… Wczoraj ( 21.02.16) usłyszałam w wiadomościach informację, że nie żyje Umberto Eco. Codziennie słyszymy o śmierci spowodowanej różnymi wydarzeniami i choć oczywiście jest to przygnębiające, to jednak odejście jednostki tego formatu wzbudza dojmujący smutek. Wpatrywałam się w ekran telewizora, nie wierząc, że to prawda, oczekując jakiegoś sprostowania i słów, że to dowcip ( kiepski). Wszak niedawno świat obiegła fałszywa wiadomość o śmierci Murakamiego! Ale nie, na każdym kanale powtarzali to samo. Odszedł filozof, pisarz, eseista, felietonista, semiolog, nauczyciel… człowiek wszechstronny o nieprawdopodobnej inteligencji.

Łza zakręciła się w oku, że nic już nie napisze. A tak niedawno czytałam jego ostatnią powieść " Temat na pierwszą stronę", o której tu pisałam. Przed śmiercią zdążył oddać do druku naprawdę już ostatnią książkę pt. "Pape Satan Aleppe", zbiór felietonów z ostatnich piętnastu lat, która ze względu na okoliczności ma zostać wydana pod koniec lutego. Nie będę teraz rozwodzić się nad jego twórczością, bo jej wielkość jest oczywista dla każdego, kto zetknął się z jego geniuszem, ale o bardziej osobistej stronie Eco.

Miał 48 lat, kiedy napisał "Imię róży", powieść, która stała się światowym bestsellerem. Ale jak w ogóle doszło do jej powstania? Miał już na swoim koncie wiele dokonań naukowych, katedrę na uniwersytecie , a w głowie pytanie: co dalej? "W tym wieku człowiek na ogół ucieka z tancerką albo ze striptizerką, a ja uznałem, że lepiej będzie napisać powieść. Striptizerka w ciągu tych 20 lat pewnie już dawno by mnie rzuciła, a powieści wciąż dotrzymują mi towarzystwa." Poczucie humoru pozwoliło mu też na wyznanie, że najciekawsze książki czytuje w toalecie. Chętnie wykładał dla młodzieży, uczył, bo wierzył w sens tego, co robi. Słuchał muzyki Chopina i czytał Sienkiewicza. W czasie swojej wizyty w Polsce poznał Wisławę Szymborską. Powiedział wtedy, że gdyby poznali się wcześnie, to kto wie… może byłaby z tego miłość! Jego prywatna biblioteka liczy ok. 50 tysięcy pozycji!

Dla mnie jest on autorem kilku myśli, które, ze względu na moją miłość do książek, niezwykle sobie cenię.

Największym bogactwem jest ilość przeczytanych książek.
Kto czyta książki, żyje podwójnie.
Nie myśl, że książki znikną.


Ewa Herchel






Komentarze



Nikt jeszcze nie skomentował tej recenzji