Everest – ile można poświęcić dla realizacji marzenia?
Góry maja w sobie niezwykłą moc przyciągania, wie to każdy, kto choć raz wybrał się na wycieczkę górską. A wyższe, trudniej dostępne stają celem, do którego z ogromną determinacją dąży człowiek.
Wyprawa w Himalaje wymaga pieniędzy, czasu i wielu przygotowań. Fizycznie himalaista musi być sprawny, silny i ogromnie wytrzymały w trudnych warunkach atmosferycznych. Bez żelaznej woli też się nie obejdzie.
Zawsze wydawało mi się, że zdobywaniu ośmiotysięczników towarzyszy ogromna pasja i niezwykła miłość do gór. Dziś myślę, że zrobił się z tego sport, w którym miłości do gór już nie ma. Jest tylko ambicja i chęć zaistnienia przed innymi, zaspokojenie własnej próżności, niekiedy kaprysu. Wystarczy mieć pieniądze i zapłacić przewodnikowi, żeby, częściowo wziąwszy na siebie odpowiedzialność, zaprowadził klienta na szczyt.
Film Everest w pewnym sensie potwierdza moje przemyślenia.
Historia oparta na prawdziwych zdarzeniach opowiada o himalaiście, zdobywcy najwyższych szczytów, który zakłada firmę oferującą wejścia na Mont Everest. Chętnych nie brakuje. Komercyjne wyprawy cieszą się coraz większym powodzeniem. Firmy prowadzące klientów na najwyższą górę świata konkurują ze sobą, a pod szczytem robi się tłoczno, ponieważ wszyscy czekają na odpowiedni moment i dokładnie w tym samym czasie ruszają do ataku szczytowego. Jak się to może skończyć, jeśli większość ludzi to amatorzy? Choć nie tylko. Jest i Japonka, której do całej korony świata brakuje tylko tego jednego. I zdobywa go, ale potem ginie, zamarza.
Góry mają jedną właściwość, o której nie można zapominać; pogoda potrafi zmienić się tam gwałtownie i niemal niezauważalnie. Ucieczki nie ma. Potrzeba wtedy dużo rozsądku, ale i szczęścia. Niektórym bohaterom tego szczęścia zabrakło. Film dobrze mi się oglądało. Akcja wciąga od samego początku i trzyma w napięciu do ostatnich scen. Zaletą bez wątpienia były niesamowite ujęcia gór. Himalaje to niezwykłe miejsce na naszej planecie. Piękne, zachwycające, pociągające bez granic, ale jednocześnie niebezpieczne. Człowiekowi często brak pokory wobec tego ogromu i nieprzewidywalności natury, niekiedy jednak zdobycie szczytu jest tak wielkim marzeniem, że można za to oddać wszystko. Również życie.
Ważnym motywem poruszonym w tym filmie jest kwestia odpowiedzialności za drugiego człowieka oraz umiejętności wyzbycia się egoizmu. Bohaterowie zachowują się różnie. Jedni dbają tylko o swoje bezpieczeństwo i w obliczu zagrażającej im śmierci, chcą jak najszybciej zejść z gór, zostawiając na górze towarzyszy, którym zabrakło sił. Ale są i tacy, którzy po tych pozostawionych wracają i ryzykują własne życie, starając się uratować cudze. Wzruszająca jest chwila, kiedy przewodnik wyprawy wraca na szczyt, aby pomóc w zdobyciu go mężczyźnie, który samodzielnie nie ma już na to siły. Potem mozolnie wśród zamieci śnieżnej zaczynają schodzić.
Po obejrzeniu tego filmu ogarnęła mnie skłonność do refleksji, ponieważ przypomniał mi on wyprawę polskich himalaistów na Broad Peak. Z grupy, która podjęła próbę ataku szczytowego, dwóch zginęło. Rozpętała się wtedy dyskusja o odpowiedzialności w górach za drugiego człowieka. Stawiano pytania, na które odpowiedź, według mnie, jest oczywista, ale mimo to bardzo trudna. Pozostać z tracącym siły towarzyszem, ryzykując własne życie? Czyje życie ratować za wszelką cenę: swoje czy drugiego człowieka? Co z lojalnością ludzi gór? Czy zdobywanie szczytów z ludźmi, do których nie ma się zaufania, ma sens?
Od dziecka czytam opowieści o górach. Zaczynałam od historii związanych z utworzeniem TOPR – u przez Mariusza Zaruskiego na początku XX wieku. Ratownicy nigdy się nie poddawali, dopóki nie pomogli lub nie odnaleźli ciała. Ktoś powie, że Tatry to nie Himalaje. To prawda, ale idea ta sama. Nie jest zależna od wysokości. A teraz o ile lepszy sprzęt, możliwość przynajmniej w przybliżeniu określenia pogody. Ja wychowałam się na opowieściach o ludziach gór, którzy wobec nich są pełni pokory, miłości i którzy nigdy swojego towarzysza nie zostawili ….
A film warto obejrzeć. Zdecydowanie.
Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował tej recenzji
