Maciej Hen Deutsch dla średnio zaawansowanych
Maciej Hen Deutsch dla średnio zaawansowanych
Czy znamy swoje korzenie? Wiemy, kim są rodzice, dziadkowie, czasem nawet nasza wiedza sięga pradziadków. A prapra? Albo i dalej? Co tak naprawdę wiemy o swoich przodkach? Czyje geny mamy w swoim DNA?
Od wielu lat błąka mi się po głowie myśl, aby zająć się odtworzeniem historii swojej rodziny i na myśleniu się kończy. Książka Macieja Hena przywołała te plany, bo może okaże się, że jestem potomkinią jakiejś królowej, porwanej do egzotycznych krajów księżniczki lub chociaż szlachcianki…
Marek Deutsch, warszawiak, żyje życiem człowieka balansującego nad materialną przepaścią. Nie ma łatwo z trzema (!) byłymi żonami, córkami i wnukami. Jest artystą, a zarabia jako pracownik ochrony. Nie ma czasu na przyjemności, nie ma też pieniędzy. Wydaje się być nieco osamotniony, jeśli nie liczyć dwóch kotów – melomanów. Nudna, szara rzeczywistość zostaje nagle ubarwiona wizją spadku, kawałka ziemi w Rumunii. Trochę jak z bajki, gdyby nie ta Rumunia... W porozumieniu z dwoma prawnikami wyrusza do kraju, gdzie diabeł mówi dobranoc, aby zdobyć wszystkie niezbędne dokumenty uprawniające do nabycia spuścizny po przodkach. Ale kim są ci przodkowie?! To dopiero zagadka.
Skąd w Rumunii nagle jakaś ziemia do wzięcia? Marek Deutsch pożyczonym samochodem, o wdzięcznym imieniu Papug, przemierza kolejne kilometry, które przybliżają go do wiedzy o swoich korzeniach i sobie samym. Niczym Edyp zbiera kawałki układanki i niczym Edyp przeżywa szok, tworząc całość, która może niekoniecznie mu się podoba. Podróż jest przełomem w jego życiu pod wieloma względami, nic potem nie jest już takie samo. Zmienia spojrzenie na siebie, rzeczywistość, która go otacza i ludzi.
Poszukiwanie korzeni staje się podróżą do wnętrza siebie, dotarcia do tego, co jest istotą własnej egzystencji. Powieść mnie wciągnęła, chętnie dałam się zabrać w drogę razem z bohaterem, poznawać ciekawych, choć zwykłych ludzi i odświeżać jego wspomnienia z czasów młodości, przeżywać na nowo zapomniane już emocje. Marek Deutsch budzi moją sympatię, choć czasem irytuje swoją spolegliwością, zwłaszcza wobec byłych żon i szefa. Z drugiej jednak strony ma niezwykły dar; rozmawia ze zmarłymi :) .
Ewa Herchel
001149
Maciej Hen Deutsch dla średnio zaawansowanych
