Skyfall   Sam Mendes

Po prostu Skyfall….

Genialny pościg, motocykle na dachach… siedziałam przykuta do fotela… a dalej już tylko ciekawiej, wciągająco, intrygująco. To początek nowego filmu o agencie 007.

Wydawało mi się, że tzw, współczesne Bondy są kiepskie w porównaniu do oryginalnych, czyli tych z Seanem Connery, Rogerem Moorem. Tamte to klasyka sama w sobie i nieśmiertelny agent double seven zawsze nieskazitelnie ubrany, pijący martini wstrząśnięte, nie mieszane.

Obejrzałam w kinie Golden eye i do dziś pamiętam wybuch śmiechu na sali, kiedy Pierce Brosnan nie tylko dogonił lecący w powietrzu samolot, ale jeszcze zdołał do niego wejść! Kolejne filmy to coraz większe rozczarowanie. Dopiero kiedy w rolę Bonda wcielił się Daniel Craig, powróciła przyjemność z oglądanie przygód agenta Jej Królewskiej Mości. Każdy następny film z tym aktorem był według mnie coraz lepszy. A Skyfall!?

Skyfall jest zdecydowanie najlepszy. Koniec i kropka!

Od samego początku akcja przykuwa uwagę w stu procentach. Efekty specjalne są spektakularne, a Bond niezawodny i jak zwykle doskonały w każdym calu. Ubrany nieskazitelnie, w idealnie skrojony garnitur, ze słuchawką w uchu, rusza w pościg za wrogiem. Ranny, kontynuuje pościg, wciąż sprawny fizyczne i pełen determinacji, na marynarce ledwie widoczna jest czerwona plama wskazująca no to, że został trafiony. Z wrogiem walczy jak równy z równym, sprawny i silny. Kwintesencja męskości.

Mimo dość skomplikowanej akcji widz się nie gubi w zawiłościach treściowych ( co często zdarzało mi się oglądając poprzednie filmy) i bez problemu nadąża za rozwojem akcji, która momentami jest zawrotna.

MI6 ma kłopoty. Wywiad Jej Królewskiej Mości musi odzyskać listę agentów inwigilujących organizacje terrorystyczne. Agentom grozi niebezpieczeństwo. Na tle tego motywu rozwija się wątek bardziej intrygujący, osobisty niemalże. Były agent chce zemsty. Zagrożona jest siedziba MI6, ale i sama M. Bo to o nią tu chodzi… czy Bond potrafi ją uratować? Ciężko ranny izoluje się na pewien czas, a potem widzimy, że jego umiejętności słabną i czas też nie działa na jego korzyść.

Zasadne wydaje się tu nawiązanie do zabawnej w pewnym sensie sceny, kiedy to Bond oczekując na pojawienie się nowego Q, przygląda się obrazowi Williama Turnera Ostatni rejs "Temeraire" przedstawiającemu holowany statek. Q, patrząc na Bonda, twierdzi, że widzi statek bezceremonialnie holowany do rozbiórki, co ma wskazywać na upływ czasu i utratę witalności. Czy ma to oznaczać, że kończy się czas 007? Świat się zmienia, jest nowy i młody Q, a jego zabawki nie tak spektakularne jak to niegdyś bywało. "Nowy, wspaniały świat" kwituje Bond i trudno nie zauważyć ironicznego uśmiechu na jego twarzy. Bo i słowa ironiczne, jak w powieści Aldousa Huxley`a pod takim właśnie tytułem.

Daniel Craig w roli Jamesa Bonda jest doskonały, a to dobrze wróży kolejnym filmom z tej serii. Na uwagę zasługuje również Ralph Finnes, jeden z moich ulubionych aktorów. Ten duet jak widać gwarantuje sukces. To, co mnie ujęło, to oczywiste, ale niezbyt nachalne, nawiązywanie do wcześniejszych wersji o agencie 007.

Warto. To naprawdę dobre kino akcji.




Ewa Herchel

000873

Skyfall Sam Mendes