Dotknięcie Alp - samochodem na "Rysy"
Zmęczony tłumami w Tatrach, bezceremonialnym zdzierstwem górali postanowiłem nadrobić zaległości i zobaczyć Alpy. Najbliższe Polski
to Wysokie Taury w okolicy Salzburga.
Jak większość turystów rozpocząłem przygotowania od zbierania informacji, szukając w internecie czegoś na temat regionu, szlaków górskich, optymalnej trasy przejazdu.. Straciłem sporo czasu i niestety nie znalazłem zbyt wiele. Trochę jakby Wysokie Taury nie były zbyt często odwiedzane przez naszych rodaków. Dominują pośrednicy od pensjonatów i biura turystyczne, a prywatne strony, są tak prywatne, że aż mało przydatne. Zdjęć mało, często nie najlepszej jakości, zdecydowanie brak praktycznych porad.
Co zatem warto wiedzieć przy planowaniu wyjazdu, przy założeniu,
że miejscem startu jest Kraków, a środkiem lokomocji samochód?
- na wyposażeniu auta obowiązkowo kamizelki odblaskowe, trójkąt, gaśnica, apteczka, zestaw żarówek plus klucze, płyn do chłodnicy
- winiety do Czech i Austrii lepiej kupić przed wyjazdem w np. PZM lub na miejscu za Euro. Polskie kantory na granicy doliczają prawie 30% do obowiązującej ceny, czyli typowa polska gangsterka
- jadąc z Krakowa A4 skręciłem, z przyzwyczajenia, na Cieszyn. Błąd. Aż do Ołomuńca remonty, korki - innymi słowy postoje. Sensowniejszym rozwiązaniem będzie zjazd z A4 na Ostrawę - zdecydowanie lepsza droga. Przy wjeździe do Wiednia tunele. Tunele mają to do siebie, że nie ma się gdzie zatrzymać i łatwo przegapić zjazd. Ja, przypadkowo, skręciłem
na St. Pölten i okazało się to dobrym wyborem. Ominąłem centrum Wiednia, a przyzwoitej jakości autostrada doprowadziła mnie do A1 na wysokości St. Pölten właśnie. Później Linz, Salzburg, z którego z A1 płynnie wjeżdżamy na A10 i po około
100 kilometrach Alpy są "nasze" :)
Kwater, podobnie jak u naszych górali, nie brakuje z tą tylko różnicą, że komfort i kultura obsługi zdecydowanie lepsze. Ceny różne: 25-28 €, tyle trzeba zapłacić za łóżko w przyzwoitym pokoju. W cenę wliczone jest zwyczajowo śniadanie. Szukając, przed wyjazdem, kwatery lepiej skontaktować się, np., mailowo z właścicielem pensjonatu. Rezerwacja nie kosztuje, a omija się pośredników, którzy kosztują. Większość miejscowości ma swoje strony internetowe, a na nich sporo informacji o miejscach do spania.
Polecam wioskę Rauris na "wysokości" Taxenbach. Urocza dolina, lekko na uboczu, cicha, spokojna, bez zgiełku typowego dla Bad Gastein czy Zell am See. Warto wcześniej dopytać właściciela czy można korzystać z kuchni. Pensjonaty funkcjonują czasem jak małe hoteliki i z dostępem do kuchni może być problem. W Rauris raczej nie spotkamy hałaśliwych Słowaków czy nowobogackich Rosjan. Głównie Niemcy i Austriacy, więc cisza i spokój.
W przypadku, gdy wypoczynek nie trwa zbyt długo - każdy dzień to skarb. Dobrze zatem przed wyjazdem z Polski zaplanować wycieczki z mapą w ręku. Polecam na początek (nawet wiarusom tatrzańskim) przynajmniej trzy:
- Grossglockner Hochalpenstrasse, wyjście do Oberwalderhutte (2972 n.p.m.) - ścieżką Gamsgrubenweg
- wioskę Heiligenblut, a z niej wyjazd na Schareck i spacer graniami. Powrót do Heiligenblut pieszo
- wyjazd z Kaprun nad zbiornik Stausee Mooserboden i zaliczenie którejś z licznych tras górskich (choćby tylko w części)
Grossglockner Hochalpenstrasse
Reklamowana jako najpiękniejsza trasa alpejska, poprowadzona, miejscami, na wysokości 2500 n.p.m.. Różnica wzniesień miedzy startem, a najwyższym punktem to prawie 2 kilometry w pionie. Czy jest najpiękniejsza - nie wiem. Czułem się miejscami jakbym jechał autem po Czerwonych Wierchach w kierunku Doliny Pięciu Stawów przez Zawrat z tą tylko różnicą, że okoliczne szczyty średnio kilometr wyższe niż Tatry - robi wrażenie, widoki cudne.
Do płatnego odcinaka drogi dojeżdżamy (jadąc od strony Taxenbach) skręcając
w miejscowości Bruck w lewo, w stronę gór (są kierunkowskazy). Co warto widzieć wybierając się na Grossglockner Hochalpenstrasse?
- wysokogórski odcinek drogi jest płatny. Wjazd 30 € za pierwszy dzień, każdy następny 10 € za dzień. Jeśli planujemy więcej razy wjechać można kupić kartę miesięczną za 50 €. (ceny w sezonie lipiec-sierpień 2013 r.)
- samochód powinien mieć nowe klocki i zdrowe tarcze hamulcowe, zatankowany zbiornik paliwa i uzupełniony płyn w chłodnicy. Trasa liczy około 50 km w jedną stronę, więc odradzam "po polsku" na rezerwie. Jeśli ktoś zapomni, najbliższa stacja w Heiligenblut. Szkoda nerwów, czasu i pieniędzy
- hamować w czasie zjazdu biegiem. Oszczędzać hamulce, można je łatwo spalić
- nie przejmować się różnymi opiniami w internecie - że trasa jest niebezpieczna, chłodnica się gotuje i jeszcze nie wiadomo co się dzieje .. Nic sie nie dzieje. Jeżeli samochód jest sprawny, a kierowca poczytalny, trasa jest piękna i możliwa do przejechania przez każdego
- przed planowaną wycieczką warto sprawdzić pogodę w rejonie Grossglockner, korzystając z kamery internetowej http://www.grossglockner.at/de/service/webcams2 (większość kwater ma darmowe wi-fi)
Zobacz galerię zdjęć >>>
Droga posiada liczne punkty widokowe i doprowadza na grań do wysokości około 2500 m. n.p.m. Po przejechaniu na drugą stronę prowadzi w dół do malutkiego ronda. W lewo możemy jechać do malowniczej wioski Heiligenblut, w prawo ponownie w górę na wysokość 2370 m. gdzie znajduje się wysokogórski parking Kaiser Franz Josef Hohe. Tutaj kończy się droga i wycieczka dla 90 % "turystów", którzy z reguły przyjeżdżają po fotkę na tle Grossglockner, pamiątkę ze sklepu i piwo.
Dla pozostałych ( do których mam przyjemność się zaliczać) to miejsce startu w góry.
Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu
