Zamordowano polanę - Gorce



19 stycznia 2012 r.




Kto choć raz w życiu nie oddychał górskim, a polskim powietrzem, kto go nie skosztował z przyprawą świeżości porannej, ten nigdy nie pojmie tej tajemniczej, błogosławionej władzy, jaką góry wywierają na wszystkie zmysły, czucia, i na całą istotę człowieka;

Seweryn Goszczyński Dziennik podróży do Tatrów, 1832

W wydanym przez oficynę Rewasz "Gorce: przewodnik dla prawdziwego turysty" możemy przeczytać - "...Ażeby doznać tej tajemniczej błogosławionej władzy, wystarczy godzina jazdy z zatłoczonego Krakowa [..] Gorce pozostały miejscem, gdzie przyroda udziela swego szczęścia każdemu , kto umie dostrzec i cieszyć się jej pięknem. [..] gdy na wielu polanach jest siwiucko od krokusów [..] gdy podczas wędrówek przez pachnące żywicą świerczyny orzeźwia nas ich przyjemny chłód ..."

Lubię Gorce - jestem tutaj każdej wiosny i każdego lata.
Uwielbiam piesze wędrówki ze Szczawy na Gorc z odpoczynkiem w miejscu, w którym łączą się szlaki ze Szczawy i Rzek - Nowej Polanie - polanie pełnej jagód i malin.
Leśne owoce i piękne widoki koją zmysły nagradzając, zmęczony szybkim marszem, organizm.... niestety ... nagradzały!

Nowa Polana (zobacz zdjęcia polany bez widocznych zniszczeń) została zmasakrowana ciężkim sprzętem (koparki, buldożery) i przez środek poprowadzono, szeroką, utwardzoną drogę. Bajkową krainę, w środku gór, zamieniono w "trawnik przy drodze" niszcząc przyrodę i krajobraz. Nie potrafię pojąć mentalności ludzi odpowiedzialnych za tę dewastację. To karykaturalny przykład braku poszanowania piękna przyrody, które jest dobrem wspólnym i patologiczny zanik więzi między lokalną społecznością a resztą kraju. (zobacz zdjęcia po przejechaniu koparek i ciężkiego sprzętu)
Tylko ktoś całkowicie pozbawiony rozumu i serca mógł wymyślić coś takiego.

Na dodatek po szlakach turystycznych szaleją motocross- owcy, a ich ulubionym miejscem spotkań jest polana pod Gorcem .

Ryk zdziczałych silników kontrastujący z majestatem przyrody oznacza, że w Gorce wkroczył horror...



MB




Komentarze



Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu