Jak zepsuć szkołę ... prywatny świat urzędników



19 stycznia 2012 r.  




Poniższy tekst opisuje szereg nieprawidłowości będących konsekwencją stylu zarządzania XV LO
w Krakowie. Autor nie jest zawodowym dziennikarzem i przeprasza wszystkich Tych, których forma felietonu nie przekonuje. Została wybrana, ponieważ w ocenie piszącego wyczerpano możliwości wyjaśnienia problemu na drodze rozmów z urzędnikami odpowiedzialnymi za nadzorowanie szkół.

Konfrontując pełne wzniosłych idei wstępy do ustaw O Systemie Oświaty:
"...Szkoła winna zapewnić każdemu uczniowi warunki niezbędne do jego rozwoju......"
i Karty Nauczyciela: "Mając na względzie doniosłą rolę oświaty i wychowania w Rzeczypospolitej Polskiej, pragnąc dać wyraz szczególnej randze społecznej zawodu nauczyciela........" z realnym światem zastanawiam się, na którym etapie system zawodzi i czy coś takiego jak System Oświaty
w ogóle istnieje?

Przeciętny rodzic, układając plan wychowania swoich dzieci nie pisze preambuł, przeciętny rodzic chce, aby jego dziecko wyrosło na wykształconego i przyzwoitego człowieka. Chce, aby szkoła, do której pośle dziecko, była dobrze zarządzana i pomogła zrealizować jego plan. Przeciętny rodzic przykłada dużą wagę do przyjaznych relacji ze swoimi dziećmi i martwi się o każdą złotówkę w domowym budżecie, rozumiejąc, że brak dobrej atmosfery zniechęci dziecko do nauki, a niedostatek pieniędzy może zniweczyć najpiękniejsze plany.
Większość nauczycieli to ludzie z pasją lub, jak kto woli, powołaniem. Mam koleżanki, które od dzieciństwa marzyły, żeby być nauczycielkami. Oddały i oddają innym najlepsze lata swojego życia. Nauczyciele chcą i potrafią pracować dobrze. Potrzeba im tylko jednego - odrobiny szacunku i poczucia bezpieczeństwa. Bez tych elementów ich praca nie ma sensu.

Gdzie zatem jest problem? Co powoduje, że pierwsi często narzekają na szkoły, a drudzy tracą wiarę w ideały i stają się jedynie zgorzkniałymi "rzemieślnikami"?
Proponuję przyjrzeć się funkcjonowaniu jednej z krakowskich szkół, to pouczająca historia, która wiele wyjaśnia.

XV LO w Krakowie. Szkoła z tradycjami, do 1 września 2007 roku przez 14 lat stabilnie zarządzana przez tego samego dyrektora. Szkoła mająca swoją pozycję w rankingu szkół, w większości przyjazną i zwartą kadrę, przyjazne warunki pracy i rozwoju – fajnych ludzi.
1 września 2007 roku zmienił się dyrektor. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zmieniło się wszystko. W pierwszym posunięciu nowa dyrektor zabroniła wszystkim koleżankom mówić do siebie po imieniu i nakazała zwracać się do siebie wyłącznie per "Pani dyrektor" – powiało chłodem, ale niektórzy uznali, że to zabawne.
Co dalej? Dalej już niestety jest mniej zabawnie.

Jedną z pierwszych decyzji było zwolnienie całej administracji – księgowej, kierownika administracyjnego, sekretarki, kadrowej,
w efekcie "na dzień dobry" zafundowała szkole kilka spraw w Sądzie Pracy o naruszenie praw pracowniczych. Ze szkoły zaczęli znikać starsi stażem pracownicy m.in. cała poprzednia dyrekcja. W roku szkolnym 2008/2009 szkoła obchodziła 50 - lecie swojego istnienia. Odbyło się wiele uroczystości, w tym koncert galowy w Filharmonii Krakowskiej. Przemawiając na scenie nowa dyrektor, dziękując wielu osobom, pominęła publicznie swoją poprzedniczkę (podobno jej koleżankę, której zawdzięczała "wprowadzenie" w sferę zarządzania placówką). Patrzyłem ze smutkiem, jak wieloletnia dyrektor wychodzi w połowie uroczystości do domu.
Nieładne, niesmaczne, wysoce nietaktowne.
Niezrozumiałe zmiany kadrowe stały się stałym elementem stylu zarządzania placówką. W ciągu czterech lat "wymieniła" ośmiu wicedyrektorów i 56-ciu nauczycieli. Polityka kadrowa dyrektorki to bardzo niebezpieczny precedens. 1 września 2009 roku zatrudniła żonę Małopolskiego Kuratora Oświaty jako swoją sekretarkę. Rok później, we wrześniu 2010 r., przyjęła do pracy, na stanowisko nauczyciela historii, dyrektora Gimnazjum 31. Mimo braku wolnego etatu powołała go na stanowisko wicedyrektora XV LO. Wybuchł skandal, nagłośniony przez Gazetę Krakowską.
Cóż z tego, jeśli głosu nie zabrał Małopolski Kurator Oświaty, a ówczesny dyrektor Wydziału Edukacji stwierdził jedynie (cyt. za gazetą) "..że będzie się bacznie przyglądał..". Jak wyglądało to przyglądanie?

W tym samym roku (2010) dyrektor szkoły zatrudniła na podstawie mianowania nowego nauczyciela chemii mimo, iż i w tym przypadku nie dysponowała wolnym etatem. Zdublowała etat, a przyjętą nauczycielkę powołała na stanowisko kolejnego wicedyrektora. Powołała i po kilku miesiącach ...... odwołała. Jak należy domniemywać – przestała ją lubić.
Ponieważ dyrektorka zdublowała etat, wspomniana nauczycielka całe drugie półrocze w dużej części przesiedziała w pokoju nauczycielskim będąc "do dyspozycji" Pod koniec roku otrzymała wypowiedzenie z pracy z powodu braku godzin (których nigdy nie było). Oczywiście, zgodnie z umową, otrzymała wynagrodzenie i odprawę. Straty dla budżetu szkoły/miasta z tytułu zdublowania etatu to około 37 tysięcy złotych. To nie wszystko.

Nieco wcześniej, bo 24 czerwca omawianego 2010 roku zapadł wyrok wydany przez Sąd Pracy w Krakowie, który stanowi, że jednego z nauczycieli (informatyki) łączy ze szkołą stosunek pracy na podstawie mianowania. Sprawa znalazła się w sądzie, ponieważ dyrektor, mimo spełnionych warunków formalnych, odmawiała poprawienia wadliwej umowy o pracę. Dyrektor odmówiła wykonania wyroku i 1 września (2010 r.) zatrudniła nową nauczycielkę, w opinii wielu protegowaną byłego już dzisiaj dyrektora Wydziału Edukacji w Krakowie, dublując etat informatyki. Państwowa Inspekcja Pracy poinformowała o fakcie niewykonania wyroku Prokuraturę, która wszczęła postępowanie.
W wyniku interwencji Inspekcji Pracy oraz kolejnego wyroku szkoła musiała wypłacić zaległe wynagrodzenie z odsetkami oraz pokryć koszty postępowania. Straty dla budżetu szkoły/miasta z tytułu zdublowania etatu to około 70 tysięcy złotych. Zatem straty dla budżetu szkoły/miasta tylko w roku szkolnym 2010/2011, tylko z powodu dwóch spraw to prawie 107 tysięcy złotych. Opisane trzy przypadki są spektakularne, ale to nie koniec.

Dyrektorka, chcąc pozbyć się nauczycieli języka francuskiego, zlikwidowała przedmiot. Od nowego roku wprowadziła nowe języki obce, a nauczycielce francuskiego wręczyła wypowiedzenie. Sprawa, oczywiście, trafiła do Sądu Pracy. Tak się złożyło, że nauczycielka była pracownikiem chronionym (przewodniczący szkolnego ZNP), tak więc Sąd uznał wypowiedzenie za bezskuteczne i przywrócił ją do pracy. Pracy, której już właściwie nie było, ponieważ godziny zostały rozdane nauczycielom nowych języków. Pani większą część roku szkolnego spędziła w pokoju nauczycielskim będąc również "do dyspozycji" . Straty z tytułu niezgodnych z prawem działań i tym przypadku są bardzo duże. Dyrektor pozbyła się nauczycielki języka polskiego mimo, że nie brakowało godzin (sprawa oczywiście w Sądzie), we wrześniu zmieniała warunki płacy i pracy nauczycielom stawiając ich w bardzo trudnym położeniu (również Sąd), z powodu złych kalkulacji niektórzy nauczyciele siedzieli w pokoju nauczycielskim będąc "do dyspozycji", ponieważ nie było dla nich godzin. Ponadto dyrektor zawyżyła liczebność grup językowych. Wprowadziła w placówce niezdrową atmosferę, powodując strach i konflikty.
Posypały się skargi do Kuratorium i Wydziału Edukacji. Pojawiły się w szkole kontrole, a Gazeta Krakowska ponownie zaalarmowała opinię publiczną. W artykule z września 2011 r. można przeczytać m.in., że dyrektorka przedstawiała do magistratu fikcyjną liczbę uczniów, dopisywała nauczycielom fikcyjne godziny lekcyjne, narażała miasto na poważne straty finansowe i że być może sprawa trafi do prokuratury. Prezydent miasta Krakowa ma jednak związane ręce, ponieważ dyrektorka cieszy się dobrą opinią Małopolskiego Kuratora Oświaty. Małopolski Kurator Oświaty zaprzeczył w wywiadzie, jakoby istniał związek między faktem zatrudnienia jego żony
w XV LO a pozytywną opinią Kuratorium o dyrektorce. Ja się nie dziwię – bardziej bym się dziwił, gdyby nie zaprzeczył. Być może żona Kuratora przechodziła obok XV LO przypadkiem i przypadkiem okazało się, że jest dla niej praca. Nie wiem. Wiem jedno, gdyby pryncypialnie podejść do sprawy, to ani Panu Prezydentowi ani Wydziałowi Edukacji nie przeszkadzałaby sympatia Kuratora do dyrektor XV LO, zaś Kurator Oświaty, widząc skalę nieprawidłowości, "usunąłby" żonę ze szkoły, choćby tylko po to, żeby uniknąć posądzenia o nepotyzm. Takiej woli nie widzę. Widzę natomiast dorobek w postaci olbrzymich strat finansowych, 15 spraw w Sądzie Pracy wytoczonych przez pracowników XV LO o naruszenie praw pracowniczych, sprawę w Prokuraturze, wiele dramatów ludzkich, powolny upadek szkoły i co najgorsze końca nie widać. W wystąpieniu pokontrolnym Biura Kontroli Wewnętrznej UMK wyliczono koszty z tytułu obsługi prawnej i zasądzonych wyroków na kwotę 21 629 zł, z czego kancelaria prawnicza "zabrała" prawie 11 tys. złotych. Wyliczenia zamykają się na roku 2010. Mamy styczeń 2012 r., a sprawy toczą się dalej i jeszcze ich przybyło. W dokumencie zauważono m.in., że dyrektor zatrudniała nauczycieli z naruszeniem ustawy Karta Nauczyciela, główną księgową z naruszeniem ustawy o Pracownikach Samorządowych, zawierała umowy o pracę w czasie, kiedy jeszcze nie była dyrektorem, naruszała przepisy prawa pracy, naruszała przepisy ustawy o Systemie Oświaty, źle prowadziła akta osobowe, zawyżała liczbę uczniów, bezprawnie obniżała wymiar zatrudnienia we wrześniu, wielokrotnie naruszała ustawę o Zakładowym Funduszu Świadczeń Socjalnych, naruszała regulamin Rady Pedagogicznej i ustawy o Związkach Zawodowych. Jeśliby dołożyć jeszcze listę zarzutów nauczycieli za sposób, w jaki ich traktuje, trzeba byłoby napisać książkę.

Podsumujmy... Dyrektorka naruszając wymienione ustawy i regulaminy, złamała prawo.
Błędnie zarządzając placówką, spowodowała olbrzymie straty finansowe dla budżetu szkoły/miasta sięgające około 165 tys. złotych,
a w opinii niektórych (zważywszy na trwające, nowe sprawy w Sądzie) nawet i 200 tys. złotych. Ma na "koncie" 15 spraw w Sądzie Pracy i sprawę w Prokuraturze. Czy to mało?

Wydawać by się mogło, że połowa zarzutów wystarczyłaby, aby odwołać ją w trybie natychmiastowym. Okazuje się jednak, że nawet wszystkie nie wystarczą. Wydział Edukacji UMK nie może, ponieważ Małopolski Kurator Oświaty zaopiniował odwołanie negatywnie. Nie rozumiem, dlaczego dopuszczono do takiej skali nieprawidłowości. Co robił były dyrektor Wydziału Edukacji oraz podlegli mu pracownicy nadzoru i dlaczego tolerowano taką sytuację przez lata?
Nie wydaje mi się, aby nikt nie znał odpowiedzi na to pytanie.
Rozumiem, że dzisiaj były dyrektor nie ma wpływu na bieg wydarzeń, a Wydział Edukacji nie odwołuje dyrektorki XV LO, ponieważ ... się nie da.

Sądzić można, że sprawnie działający system oświaty powinien posiadać mechanizmy obrony przed szkodliwymi zjawiskami. Niestety, w Krakowie takie mechanizmy nie istnieją.
System oświaty w tym mieście to jedynie lista szkół.

Jak długo jeszcze dyrektor XV LO będzie bezkarna?
Dlaczego do dzisiaj nie oddano sprawy do Prokuratury?
Co mają powiedzieć dyrektorzy szkół, którzy skrupulatnie przestrzegają dyscypliny budżetowej? Co mają powiedzieć Ci, którzy byli na "dywaniku" za drobne przewinienia?
Co mają powiedzieć nauczyciele, którzy prosząc o 50 zł. na pomoce dydaktyczne, słyszą, że nie dostaną, bo ich szkoły nie mają pieniędzy.
Co powiedzieliby dyrektorzy likwidowanych szkół, którzy stają na głowie, aby ratować swoje placówki zamykane pod hasłem oszczędności.

XV LO – kiedyś grono wspaniałych pedagogów, zaangażowanych i ufnych w sens swojej pracy. Dzisiaj wystraszeni ludzie żyjący
w atmosferze niepewności.
Czy tak zarządzana placówka ma szanse zadowolić wymagających rodziców?
Czy w tak zarządzanej szkole można "..zapewnić każdemu uczniowi warunki niezbędne do jego rozwoju.." ,
czy widać w niej dbałość "..o doniosłą rolę oświaty i rangę społeczną nauczyciela..." ?

MB






Komentarze



20.02.2012 godz. 17:18

"Mnie również uczyła Pani Xxxxxx i do dzisiejszego dnia moja opinia na temat tej osoby pozostała niezmieniona. Ale w końcu kiedys zapłaci za te swoje lata rządów.. "

Weronika

19.02.2012 godz. 14:46

"ja nie zapomnę jak na jednej z lekcji geografii spędziła pół godz na oglądaniu i rozmowie na temat kremu, który dostała od swojej przyjaciółki p. Xxxxxxxx, dla mnie to nigdy nie był nauczyciel, który wzbudzał szacunek wręcz przeciwnie, nas swoich uczniów miała za nic, niby była ostra ale tak naprawdę niczego nas nie nauczyła. i jeszcze to, że jej (.................) ..a te przekręty to już w ogóle... Pani Xxxxxx niech pani przestanie niszczyć życie niewinnych ludzi, mam nadzieję, że za te wszystkie nadużycia spotka Panią sprawiedliwa kara, jest Pani zaprzeczeniem wartości jakimi powinien kierować się nauczyciel, który w jakimś tam sensie wychowuje młodzież. przynosi Pani wstyd XV lo i całej edukacji! ŻENADA!!!"

Aga M "iman"

17.02.2012 godz. 9:53

"Styl Pani Xxxxxx przypomina zarządzanie więzieniem przez Warden Norton w filmie The Shawshank Redemption"

Tomasz Swolkień

14.02.2012 godz. 18:25

"Pokonać strach, obezwładniający strach musiała każda z ofiar swojego nadzorcy - "mocarnej carycy" - która zgodnie z podręcznikowym wizerunkiem osobowości psychopatycznej po mistrzowsku przysłania swoje prawdziwe toksyczne oblicze perfidnie spreparowaną maską człowieka "z klasą".
Wszystkie ofiary zależne od widzimisię niezrównoważonej, niekompetentnej szefowej zagrożone utratą pracy (nawet bezprawnie - sądząc po wyrokach sądowych) siedzą cicho, nic nie pisną nawet we własnym gronie "niby koleżanek" - także ofiar mobbingu (aktualnych albo przyszłych). Wszyscy się boją, nie wiadomo kto ze strachu albo zwabiony przejdzie na ciemną stronę mocy.
Chylę czoła przed tymi, którzy swoją odwagą cywilną, nazywaniem rzeczy po imieniu i uczciwym prezentowaniem swojego stanowiska wspierają jasną stronę mocy - to trudna, ale jedyna droga do usunięcia oszołomów od toporków - blokujmy im dostęp do narzędzie "mordu" jakim jest w ich rękach władza."

OSOBA poza "zasięgiem"

12.02.2012 godz. 16:34

"Zgoda na "mordowanie" dotyczy niejednego miejsca pracy - rządy psychopatycznych zwierzchników skutkujące m. in. mobbingiem są coraz częściej ujawniane i....no właśnie, i nic, bo jest na nie zgoda ich przełożonych chroniących własny interes.
Karygodne i w normalnych warunkach karalne działanie dyrektorki wymienionej szkoły oraz osób z jej "świty" (także publicznie nagradzanych księży"} skutkuje zarówno ogromnymi stratami finansowymi (bynajmniej nie dla prywatnej kiesy sprawców, ale dla budżetu społecznego) i niewyobrażalnymi skutkami pozamaterialnymi: "mordowanie" pracowników szkoły, uczniów a także reputację i przyszłość szkoły.
Pracownicy zaszczuci i wciąż zaszczuwani, oszukiwani,gnębieni, pozbawiani poczucia własnej wartości uruchamiają mechanizmy obronne, by nie utracić resztek godności, by nie dać się wessać w obłąkany świat psychopatycznych nadzorców.
Obrona jest ucieczka w depresję, czasem złość, czasem w agresję, czasem...- tu można wymienić jeszcze kilka emocji, zawsze negatywnych, zawsze wpływających źle na otoczenie, na własną rodzinę, swoje dzieci, uczniów, Bogu ducha winnych ludzi w kolejce, w sklepie, w urzędzie - szerzy się prawdziwe zło. Czego nauczy, co przekaże swoim zachowaniem osobom młodym, kształtującym swoją osobowość i wiedzę (także o "świecie") nauczyciel sfrustrowany, rozchwiany emocjonalnie, niepewny, wystraszony...?
Nie zgadzam się na przyzwolenie "decydentów" dla trującego funkcjonowania zaburzonych, chorych na władzę ludzi, którzy mają możliwość i przyzwolenie na "mordowanie" osób im podległych.
Moją niezgodę mogę wyrażać poprzez z gruntu odmienne postępowanie: życzliwość, uśmiech, wyrozumiałość, gotowość pomocy itp, itd, ale dla usunięcia ze sfery publicznej to za mało - konieczna jest uczciwość i odwaga ich przełożonych.
Czy sumienie to archaiczne pojęcie? "

Ktoś

03.02.2012 godz. 14:35

"masakra... uczyłem się w tej szkole przez kilka lat.. też trochę przeżyłem w tej placówce... Od razu pozdrawiam byłych nauczycieli, którzy jeszcze tam są albo już ich dyrektorka zwolniła.. Ta Pani uczyła mnie swojego czasu geografii tak, że potrafiła wychodzić na 20 minut z zajęć:) cóż jakoś nigdy jej nie lubiłem ale że aż takie numery odwala to nie myślałem... z moich nauczycieli zostało tylko 6 osób za 13 przedmiotów, jakie miałem i przy pewnych zmianach, jakie były w kadrze... kiedyś to była dobra szkoła.. była bo już nie jest.. jak przychodziłem się tam uczyć była w pierwszej 10 szkół w Krakowie, a teraz?"

SIMON BYŁY UCZEŃ

29.01.2012 godz. 13:21

"Pracowałam w tej szkole 14 lat z tego ostatni rok pod kierunkiem obecnej dyrektorki. Dziękuję za ten artykuł choć porusza on tylko wycinek tego draństwa które potrafi uskutecznić obecna dyrektorka XV LO. Dnia 16.09.2011 r. wysłałam obszerne pismo do Wydziału Edukacji UMK z trzydziestoma załącznikami dokumentów potwierdzających niekompetencje tej osoby. Powszechnie znane bo publikowane w internecie były wyniki kontroli przeprowadzonej w szkole w marcu i kwietniu 2011 r. Każdy inny pracownik budżetówki został by natychmiast zwolniony dyscyplinarnie lub zawieszony w czynnościach a ta pani trwa na stanowisku. Podczas gdy księgowe i dyrekcje jednostek całego miasta drżą przed tzw. "dyscypliną budżetową", przed RIO... nawet po przekroczeniu wydatków na poszczególnych paragrafach o kilka złotych tutaj marnotrawi się publiczne pieniądze i to nawet nie w dobrej wierze ale wyrządzając przy tym krzywdę niewinnym ludziom. Panie PREZYDENCIE MAJCHROWSKI ! Pan tę Panią powołał na to stanowisko i Pan może ją odwołać. Co ma do tego opinia Kuratora Oświaty ? Pan odwołuje nie pedagoga ale niekompetentnego menadżera który okrada miasto. NO CHYBA, ŻE PAN JĄ LUBI ? "

Ewa Duda

21.01.2012 godz. 19:07

"Jako rodzice jesteśmy zbulwersowani zaistniała sytuacją w XV LO. Co będzie z uczniami którzy tam uczęszczają jak mają zdać maturę skoro uczą ich zastraszeni i zestresowani nauczyciele nie pewni swojej przyszłości jako pedagodzy w tej placówce. Jak można w takich warunkach przekazywać swoją wiedzę i pasje uczniom? Skandal widać ze pani dyrektor ma duże i mocne plecy w postaci Pana Kuratora i nie tylko. A co na to minister oświaty? "

Rodzice

20.01.2012 godz. 13:10

"hańba to mało powiedziane. Władze Krakowa dopuściły do tego, żeby ktoś taki był "wzorem" dla młodzieży. Słyszałem, że ma poparcie tej samej osoby, która wyraziła zgodę na kontrowersyjny pochówek na Wawelu."

bob

19.01.2012 godz. 18:56

"to wszystko jest tragiczne brak słów. i na takiego dyrektora i jego działania nie ma mocnych? to smutne takie straty i nic a tu dla łatania dziury budżetowej likwiduje się szkoły i przedszkola. SKANDAL!!! SKANDAL!!! w pierwszej kolejności trzeba z szeregów uczciwych oddanych bezgranicznie swoim uczniom i nauczycielom grupy dyrektorów osunąć takiego nieodpowiedzialnego co to znaczy nie ma rady. czy nikt nie słyszał o ZWOLNIENIU DYSCYPLINARNYM bo to wszystko pod to podpada. jestem w szoku że coś takiego toleruje się w wydziale edukacji a pozbywa się uczciwych dyrektorów bo takie sytuacje niestety się zdarzają (likwidacje , łączenia szkół - bzdura)chce się wymiotować na taka politykę która najbardziej uderza w nasze dzieci które są bezbronne."

zatroskana