Bill Gates Droga ku przyszłości

o teoriach spiskowych słów kilka...




28 lipca 2020 r.


Bill Gates - Droga ku przyszłości Kiedy w połowie lat dziewięćdziesiątych wpadła mi w ręce Droga ku przyszłości, byłem nią zafascynowany. Polska i spora część obywateli, po latach mizerii wynikającej z przynależności do obozu socjalistycznego, łaknęła otwarcia na świat, nowoczesności i technologii. Przyszłość, przedstawiona przez autora, jawiła się jako świat powszechnego dobrobytu opartego w znacznej mierze na postępie naukowo technicznym. Książka rozpalała wyobraźnię i rozbudzała oczekiwania, nie mówiąc o podziwie dla geniuszu Billa Gatesa.

Minęło prawie dwadzieścia pięć lat i o istnieniu lektury przypominała mi jedynie krawędź okładki książki wciśniętej między inne na półce i pewnie nic by się nie zmieniło, gdyby nie przyszła pandemia i świat nie stanął w miejscu. Covid-19 zdominował życie społeczne, a media obwieściły, że już nic nie będzie takie samo, ale, jak to mówią, pożyjemy, zobaczymy.

Zarazy, co zrozumiałe, wywołują strach, niekiedy jednak prowokują refleksje. W moim przypadku na pierwszym miejscu pojawił się zawód związany z bezpieczeństwem, jakie powinna dawać nauka. Jeśli nie ma wojny i nie nastąpił zamach terrorystyczny, to taka sytuacja w XXI wieku nie powinna się wydarzyć. W drugiej kolejności, co również wydaje się oczywiste, pojawiły się pytania dotyczące przyszłości świata. Któregoś dnia zatrzymałem wzrok na wspomnianej krawędzi okładki i zacząłem w pamięci odtwarzać zawartość lektury i zastanawiać się nad współczesnością, technologią oraz kierunkami rozwoju nauki.

W Drodze ku przyszłości przeczytamy i zobaczymy (dołączono płytę z krótkimi filmami), że przyszłość to świat, w którym posługujemy się smartfonami i można nimi płacić bezprzewodowo. W samochodach korzystamy z dziesięciocalowej nawigacji GPS, która równocześnie służy do wideo kontaktów (np. z szefem w pracy). Domy są „inteligentne” z wszechobecnymi ekranami dotykowymi, a płaskie telewizory na ścianach i interaktywna tv to standard. Uczniowie zamiast z zeszytów i podręczników, korzystają z tabletów, a w szkołach w miejscu tablic wiszą duże ekrany dotykowe. Dowiemy się również, że ideałem relacji pracodawca – pracownik jest praca zdalna, wykonywana z dowolnego miejsca oraz tzw. elastyczny czas pracy, który oznacza, że pracownik wykonuje pracę o dowolnej porze, jeśli tak uzna pracodawca. Na deser usłyszymy , że prawo autorskie powinno się egzekwować restrykcyjnie, nie pozostawiając żadnej swobody odbiorcom (np. jeśli dziewczyna poprosi cię, abyś jej pożyczył książkę lub płytę, to powinna za to zapłacić!).

Inteligentny dom

Szkoła

Nawigacja, smartfon, video chat

Przypomnijmy – książkę wydano w 1995 roku.
W tym czasie w Polsce prawie nikt nie słyszał o ekranach LCD, nie istniało pojęcie interaktywnej telewizji, królowały odbiorniki kineskopowe, nikt nie widział kolorowego smartfona, nikt nie wyobrażał sobie, że można tym czymś płacić, nawigacją była żona z mapą na kolanach, kontakt on-line postrzegano jako since fiction, a praca zdalna i elastyczny czas pracy nie istniały nawet jako pojęcia. Czy w związku z tym o Gatesie można powiedzieć, że jest wizjonerem? Raczej nie. Jeśli ktoś zadałby takie pytanie, odpowiedziałbym, że to raczej bardzo bogaty, inteligentny i wpływowy człowiek, który w jakiejś części zrealizował swoją wizję świata. Dzisiejsza rzeczywistość to po trosze taki świat wg Billa Gatesa. Czy jest dobry? Mnie podoba się coraz mniej.

Przy okazji epidemii pojawiła się cała masa teorii na temat wirusa. Począwszy od oficjalnych komunikatów, że ktoś zjadł nietoperza (nie kupuję), różne teorie spiskowe (celowo chcą zabić ludzi starszych i chorych, wprowadzili wirusa, żeby odwrócić uwagę od równolegle wprowadzanej technologii 5G, Bill Gates chce zarobić na szczepionkach …), po opinie, że żadnego wirusa nie ma i to wszystko jakaś bujda (dość ryzykowne podejście, osobiście noszę maseczkę i zachowuję dystans). Co się właściwie z tym światem dzieje?

Zacznijmy od „zabawek Billa Gatesa” opisanych w jego książce.
Czy płaskie ekrany, interaktywna telewizja, smartfony, tablety, GPS, komputery i tym podobne zabawki są fajne? Oczywiście, ja je uwielbiam. W ogóle wszystkie zabawki są fajne pod warunkiem, że to my się nimi bawimy, a nie one nami. Czy przekroczono tę granicę? Niestety, tak. Windows tylko w części jest „nasz”, system w większości zajmuje się zbieraniem informacji, nad czym nie mamy żadnej kontroli. Czy płacenie kartą i telefonem jest wygodne? Jest super wygodne, tylko równocześnie pozwala monitorować, co kupujemy, jak często, gdzie, za ile i jaki jest stan naszego konta. Czy smartfony z ich multimedialnymi możliwościami mogą się podobać? Są genialne! Poza tym pozwalają zbierać na nasz temat informacje, gdzie jesteśmy, gdzie byliśmy, o czym rozmawiamy, jakich mamy znajomych, kolekcjonować nasze zdjęcia, kontrolować naszą aktywność, rozpoznawać nasze stany emocjonalne (przednia kamera), sterować naszym przemieszczaniem (najbardziej spektakularnym przykładem w skali globalnej było szukanie Pokemonów. Miliony ludzi na całym świecie, w tym samym czasie udawały się w określone miejsca wyznaczone przez operatora gry). Przykłady można mnożyć. Czy elastyczny czas pracy jest dobrym rozwiązaniem? Poza wyjątkowymi sytuacjami, w których inaczej się nie da, komentarz do tego pomysłu to wyłącznie słownictwo, którego używać nie przystoi.

W tym „wspaniałym nowym świecie” pojawił się nagle wirus i masa teorii spiskowych. Nie sposób je oceniać – jest ich za dużo i w większości pachną absurdem. Zastanówmy się jednak przez chwilę nad jedną z nich, moim zdaniem najciekawszą – „wprowadzili wirusa, żeby odwrócić uwagę od równolegle wprowadzanej technologii 5G”. Dość przerażająca teoria. Posądzanie m.in. Elona Muska o to, że jest masowym mordercą to, spora śmiałość ze strony twórców teorii… Zastanówmy się jednak, co może być pożywką dla tak szalonej „koncepcji”…

Tak się jakoś złożyło, że pandemia i wprowadzanie 5G zbiegły się w tym samym czasie. Jest sporo przeciwników nowej technologii, o czym świadczą chociażby płonące maszty służące do szybkiej transmisji.

Historia i teraźniejszość (może nie w takiej skali) zna przypadki odwracania uwagi społeczeństwa od ważnego problemu, aby zrealizować w spokoju cel właściwy.

Elon Musk masowo wystrzeliwuje satelity Starlink, które na niskich orbitach mają obsługiwać wspomnianą technologię (aktualnie krąży już kilkaset, w najbliższym czasie ma ich być czterdzieści dwa tysiące!)*

5G reklamuje się jako ultra szybki Internet, który pozwoli m.in. grać on-line w najbardziej wymagające gry (czy wszyscy na świecie myślą wyłącznie o grach?!), wspomina się również o „internecie rzeczy”, co oznacza, że każdy przedmiot, urządzenie będzie mogło być podłączone do sieci. Jako przykład podaje się lodówkę, która będzie nas informować, które produkty się skończyły i samodzielnie robić zakupy on-line. Zapomina się dodać, że ta sama lodówka może wysyłać informacje, co jemy, kiedy jemy, jakie są nasze upodobania kulinarne i nawyki, może nam podsuwać produkty, których nie chcemy, może się wreszcie wyłączyć „jak coś się jej nie spodoba”. Jeżeli wszystko, co wyprodukuje człowiek, będzie podłączone do sieci w ramach „internetu rzeczy”, to stąd już tylko mały krok do „internetu ludzi”.

Pandemia (zostawiając na boku szaleństwa Muska i wszelkie teorie spiskowe)uświadomiła mi (z pomocą książki Gatesa), że w tym pandemicznym świecie, w którym nieustannie wszyscy się zbroją (w Wuhan znajduje się Krajowe Laboratorium Bezpieczeństwa Biologicznego Chin, w którym rozpracowuje się najgroźniejsze patogeny na świecie – strona www) nie tyle ważnym jest, czy wirus się wydostał przypadkowo, czy szaleniec rozpylił go umyślnie, ale to, w jakim kierunku ten świat zmierza…

Coraz częściej mówi się, że plagą wśród dzisiejszej młodzieży jest narcyzm i cechy typowe dla Zespołu Aspergera. Niektórzy posuwają się nawet do stwierdzeń, że człowiek z Zespołem Aspergera to człowiek przyszłości. Zdecydowanie mniej znajdziemy sensownych analiz, dlaczego tak się dzieje?
Ludzie, jak powszechnie wiadomo, uczą się przez naśladownictwo. Przyswajamy w ten sposób słowa, pojęcia, idee. W świecie zdominowanym przez elektronikę i coraz częściej tzw. sztuczną inteligencję odrzucane są tradycyjne wzorce i ludzie zaczynają naśladować komputery, co w prostej linii prowadzi do zachowań typowych dla Aspergera. Przekleństwo tej dysfunkcji polega, o czym wiadomo, m.in. na bezgranicznie oziębłym pragmatyzmie. Komputery nie mają uczuć. Ludzie, obcując z nimi przez wiele godzin dziennie (myślę szczególnie o młodych), tracą tę jedną z najbardziej ludzkich cech.

Pytanie zatem powinno brzmieć: Czy chcemy żyć w otoczeniu maszyn czy ludzi?

A tak w ogóle, czy naprawdę lodówka musi do nas mówić?



*Scientific American – polskie wydanie, lipiec 2020

Marek Brzeski






Komentarze



Nikt jeszcze nie skomentował tej recenzji