Lars Saabye Christensen Odpływ



27 lutego 2015 r.




Lars Saabye Christensen - Odpływ Najnowsza powieść norweskiego pisarza, okrzyknięta niemal od razu jego najlepszą. Dwie historie. Pierwsza dotyczy głównego bohatera Chrisa i jego życia, a właściwie to lata roku 1969, kiedy to cały świat pełen napięcia oczekuje na lądowanie człowieka na Księżycu. Druga jest powieścią napisaną przez Chrisa, a jej bohaterem jest Frank. I kiedy wydawałoby się, że historia Franka kończy całość, odkrywamy jeszcze Prolog, w którym Chris opisuje swoje życie już po pięćdziesiątce.

Początkowo miałam mieszane uczucia. Zastanawiałam się nad opinią dotyczącą tego tekstu: "Początek książki rozbrzmiewa niczym echo, a jej zakończenie to niezaprzeczalnie arcydzieło". Zaczęłam więc czytać z nastawieniem, że trzymam w rękach doskonałość i byłam trochę rozczarowana. Ale to tylko na początku…

Wydarzenia lata 1969 roku rozbrzmiewać będą niczym echo w ciągu całego życia Chrisa, nigdy nie pozwolą o sobie zapomnieć. Lot w kosmos i lądowanie Neila Armstronga na Księżycu wydają się być nic nie znaczącym epizodem, dokonującym się gdzieś w tle tego, co przeżywają bohaterowie. To ich osobiste sprawy, a nie dotknięcie przez człowieka powierzchni Księżyca, mają dla nich znaczenie
i zmieniają ich życie.

Chris chce odnaleźć samego siebie, wpasować się w życie i mimo iż twierdzi, że nie potrzebuje ludzi i pragnie samotności i spokoju, to jednak nie potrafi tak zupełnie być obok. Nie potrafi ułożyć sobie relacji z matką, raz jest wobec niej miły, innym razem opryskliwy. Wbrew sobie, niemalże, nawiązuje znajomość z chłopcem mieszkającym na wyspie, zakochuje się
i pragnie przeżyć swój pierwszy raz właśnie z nią, Heidi. Sprzeczny wewnętrznie Chris chce jednocześnie zadowolić wszystkich.
Jak sam mówi, jest zbyt grzeczny, aby odmówić czy być nieuprzejmym. Jest to również w pewnym sensie przyczyną zdarzeń, które zostają w jego pamięci na zawsze. Jaką wagę może mieć zawiedziona nadzieja? Złożona bez większego przemyślenia obietnica?
Jak wiele wymiarów ma zdrada? I jak wiele odcieni bólu może nieść ze sobą?

Dorosły Chris pisze powieść o Franku Farellim, który w mieście niczym z horroru, zostaje Pośrednikiem. Jego zadaniem, pracą, jest informować ludzi o wypadkach i śmierci najbliższych im osób. Zajęcie, trzeba przyznać, specyficzne, tym bardziej, że Frank chce robić to w sposób doskonały. Praca, którą otrzymał, staje się sposobem na zajrzenie w głąb siebie, rozpoznanie własnych pragnień, emocji. Obserwując ludzi dotkniętych nieszczęściem, stwierdza, że Szeryf miasteczka miał rację; każdy ma swoją żałobę i przeżywa ją na swój sposób. Życie sprawi, że i on będzie miał swoją rozpacz. Frank jako Pośrednik czuje się osobą ważną, w centrum zdarzeń, zyskuje pewność siebie.

To historia Franka, nie Chrisa, bardziej mnie poruszyła. Być może dlatego, że to, do czego dąży Frank, okazało się tak niespodziewane
i oczywiste zarazem.

I wreszcie Prolog, w którym ponownie pojawia się Chris i opowiada o tym, co wydarzyło się w jego dorosłym życiu. Jakie znaczenie miały dla niego wydarzenia z owego feralnego lata 1969 roku i dlaczego napisał powieść o Franku Farellim?

Książka godna uwagi i bez wątpienia "… jej zakończenie to niezaprzeczalnie arcydzieło"… , a w tle rozbrzmiewa Blue Skies.

Ewa Herchel






Komentarze



Nikt jeszcze nie skomentował tej recenzji