Swietłana Aleksijewicz – Literacki Nobel 2015
Czarnobylska modlitwa
26 stycznia 2016 r.
Postanowienie czytania tekstów wszystkich noblistów bez wątpienia skłoniło mnie do sięgnięcia po Czarnobylską modlitwę, ale zdziwienie również. Literacką Nagrodę Nobla otrzymała autorka reportaży, które przecież trudno nazwać literaturą, nie ma w nich tzw. fikcji literackiej. Nie wiem, czym kierowano się przy wyborze do nagrody. Już od pewnego czasu mówi się, że "noble" są to nagrody w dużym stopniu polityczne.
" 26 kwietnia 1986 roku o godzinie pierwszej minut dwadzieścia trzy pięćdziesiąt osiem sekund seria wybuchów obróciła w ruinę reaktor (…) elektrowni jądrowej w położonym niedaleko granicy białoruskiej Czarnobylu". Tak rozpoczął się największy koszmar drugiej połowy XX wieku. Cała książka poświęcona jest tragedii Czarnobyla. Autorka dotarła do miejsc i ludzi, którzy najbardziej ucierpieli. Rozmawia z bliskimi zmarłych, z tymi, którzy wciąż żyją i ponoszą dramatyczne konsekwencje tych wydarzeń.
Ja miałam wtedy 11 lat i pamiętam panikę ludzi, ogromne kolejki do przychodni po lekarstwo mające uchronić przed skutkami promieniowania. Po wielu latach okazało się, że na takie działania było już właściwie za późno, ponieważ władze byłego ZSRR nie podały do publicznej wiadomości wszystkich informacji w odpowiednim czasie.
Zbiór historii ludzi związanych z Czarnobylem rozpoczynają i kończą dwie opowieści chyba najbardziej chwytające za serce, samotny głos ludzki w świecie pełnym zakłamania, obojętności wobec ludzkiego cierpienia, kompletnego braku szacunku dla ludzkiego życia.
O tym, jak władze skazały na śmierć setki, tysiące niczego nieświadomych ludzi, obarczyły ciężkimi chorobami kolejne pokolenia. Historie szokujące, wskazujące na bezradność ludzi wobec własnego dzieła, na lekkomyślność, której efektem są niewyobrażalne wieloletnie konsekwencje.
Czytałam, nie wierząc, że można do gaszenia pożaru w reaktorze wysłać strażaków, którzy pracowali właściwie gołymi rękoma, bez żadnych zabezpieczeń, bez odzieży ochronnej, nieświadomi, że zostało im dwa tygodnie życia. Czytałam, nie wierząc, że setki ludzi mieszkających w odległości kilkudziesięciu kilometrów od Czarnobyla, przez kilka dni nie były świadome tego, co się wydarzyło.
Dziś zachorowalność na nowotwory na terenie Białorusi wzrosła siedemdziesiąt cztery razy, a ze starości umiera jedna osoba na czternaście.
" Do dzisiaj wiele liczb jest nieznanych… W dalszym ciągu trzyma się je w tajemnicy, aż tak są potworne." Autorka oddaje głos zwykłym ludziom i dlatego to, co zawiera ta książka jest tak autentyczne i jednocześnie przerażające.
Można się spierać, dyskutować o tym, czy "nobel" zasłużony, czy nie. W obliczu tego, co naprawdę działo się i dzieje na świecie, to naprawdę nie ma znaczenia. A jeżeli dzięki tej nagrodzie prawda o Czarnobylu będzie znana całemu światu, to dobrze.
"Czarnobylska modlitwa" to pozycja obowiązkowa.
Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował tej recenzji
