Eter Krzysztofa Zanussiego



27 grudnia 2018 r.


Eter Krzysztofa Zanussiego     Nauka w służbie człowiekowi. Byłoby pięknie… Jak wszystko, co tworzy człowiek i z czym ma do czynienia, również nauka zwraca się przeciwko niemu. Wspaniały byłby świat…, gdyby nie ludzie, a właściwie ich natura. Pragnienie posiadania władzy nad innymi powoduje, że niezwykłe odkrycia naukowe, rozwój medycyny, nauki wykorzystywane są w złych celach. Historia ludzkości zna wiele takich przypadków.
    Nauka może być niebezpieczna, jeśli wykorzystuje się ją do tego, aby kierować innymi ludźmi. Może być niebezpieczna, jeśli jednych czyni bogami, a drugich niewolnikami. O tym, jak sądziłam, miał być najnowszy film Krzysztofa Zanussiego. Oglądając wywiad z reżyserem na Onet.pl usłyszałam, że Eter dotyczy właśnie tego tematu. Zanussi mówił o swoim zaniepokojeniu kondycją ludzkości i nieodpowiednim wykorzystaniu nauki do manipulowania drugim człowiekiem.
    Problem aktualny, temat ciekawy. Poszłam wiec zobaczyć. Akcja toczy się na początki XX wieku, początkowo na terenie zaboru rosyjskiego, potem austriackiego. Główny bohater, lekarz, zafascynowany środkiem, jakim jest eter, poświęca się badaniom nad jego możliwym wykorzystaniem. Historia interesująca, ale…
    No właśnie : ale… Według mnie film nie porusza problemu, o którym mówił reżyser. Co prawda bohater wykorzystuje eter w różnych celach i sytuacjach, ale naprawdę trudno używać tu tak górnolotnych określeń, jak wykorzystanie nauki do sterowania ludźmi. Zdegenerowany moralnie lekarz gotów jest poświęcić wszystko, aby móc prowadzić swoje badania. To jest dla niego najwyższa wartość, której oddaje życie. Określenie " gotów jest poświęcić wszystko" nie jest tu nadużyciem. Wszystko oznacza wszystko. Dosłownie.
    Film podzielony jest na dwie części: historię jawną i historię tajną. Jawna to praktycznie cały film, tajna – ostatnie kilka minut. I może ten film nie pozostawiłby u mnie takiego niesmaku, gdyby zakończył się na historii jawnej. Byłby przynajmniej sprawnie opowiedzianą, ciekawą historią – nawet jeśli nie dotyczącą zapowiadanego tematu. We wspomnianym wyżej wywiadzie Zanussi nadmienił, że nawiązał do motywu faustycznego … To nie było nawiązanie. Ta całkowicie przejęty z Fausta schemat. I wszystko zmieścił w kilkuminutowej historii tajnej…

    W związku z tym filmem towarzyszą mi mieszane uczucia. Czuję się zawiedziona, że film nie podejmował zapowiadanej tematyki. Zakończenie jest, według mnie, nielogiczne i nie wynika z całości w żaden sposób. Poza tym mam poczucie, że reżyser potraktował swoich potencjalnych widzów jak głupców, którym trzeba " kawa na ławę" wyłożyć wszystko, żeby na pewno zrozumieli wszystko tak, jak trzeba.
    Mocną stroną tego filmu są aktorzy. Bardzo dobrze swoją rolę, Doktora, zagrał Jacek Poniedziałek. Andrzej Chyra był świetny jako komendant austriackich żołnierzy. Uczeń lekarza, zagrany przez Ostapa Vakuliuka, był naprawdę przekonujący w swojej naiwności i lojalności wobec " mistrza".

    W sumie nie żałuję, że wybrałam się na ten film do kina, mimo że grany był o wyjątkowo późnych porach. Czuje jedynie rozczarowanie, że nie spełnił moich oczekiwań. Z podanym ( i wytłumaczonym) na końcu motywem faustycznym, problem nauki, za pomocą której można uczynić z człowieka niewolnika, właściwie nie istnieje…



Ewa Herchel






Komentarze



Nikt jeszcze nie skomentował tej informacji



Wróć do poczatku | 000550