Kronos - wewnętrzny świat Witolda Gombrowicza.
Witolda Gombrowicza w latach szkolnych nie rozumiałam, od czasów studenckich doceniam. Jego specyficzna przecież literatura nie traci na aktualności. Na Gombrowicza patrzyłam jak na Wielkiego Pisarza, którego książki celnie trafiają w sedno.
Kilka miesięcy temu pojawił się Kronos i, rzecz oczywista, wywołał burzę. Oskarżano Ritę, że zarabia na intymności męża, że tylko udaje, jak trudna była dla niej decyzja o publikacji sekretnego dziennika Gombrowicza. I paląca ciekawość czytelników i nieczytelników jego książek, czy przyznał się do homoseksualizmu? Jakby ta kwestia była najistotniejsza..
Przyznam, że to medialne zawirowanie, towarzyszące ukazaniu się Kronosa, zniechęciło mnie. Nie będę czytać. Koniec. Książka jednak znalazła się w moim domu. Jak na nowość czekała na półce wyjątkowo długo, kilka tygodni, nietknięta, nieomiatana nawet wzrokiem. Powoli zaczęłam ją zauważać, wzięłam raz i drugi do ręki, odłożyłam. Znów zdjęłam z półki, otworzyłam, przeczytałam kilka linijek i … odłożyłam. Nie wiem, dlaczego niechęć do tej książki była tak wielka, ugruntowana niemal.
Zaczęłam od końca, od posłowia profesora Jerzego Jarzębskiego, który bez wątpienia pozostaje najlepszym znawcą twórczości Gombrowicza w Polsce. To była znacząca zachęta. Potem słowo wstępne Rity Gombrowicz, które pozwoliło zrozumieć, że wydać ten dziennik, pokazać go całemu światu, było dla niej trudną decyzją.
Kronos … i nadszedł czas.
Lubię tę książkę. Ukazała mi ona Gombrowicza jako przede wszystkim człowieka, a dopiero potem Wielkiego Pisarza. Człowieka, którego życie na emigracji, w Argentynie, nie należało do łatwych. Kłopoty ze zdrowiem często paraliżujące mu codzienne funkcjonowanie. Problemy finansowe. Powstawanie kolejnych utworów i trudności z wydawaniem ich w Polsce.
Kronos to nie jest typ literatury, do której autor nas przyzwyczaił. To właściwie nawet nie jest literatura w podstawowym tego słowa znaczeniu. Krótkie zdania, równoważniki zdań, pojedyncze słowa. Ciąg słów, będących zapisem życia, zrozumiały niekiedy tylko dla autora. Treści dotyczące początkowych lat jego życia są bardzo lakoniczne i tylko dzięki licznym przypisom czytelnik rozumie ich znaczenie. To zasługa Rity Gombrowicz, która całe lata poświęciła na dogłębne zapoznanie się z tekstem.
Język pozbawiony emocji. O wydarzeniach codziennych i tych istotnych pisal w taki sposób, jakby były tak samo ważne .. lub tak samo nieważne. Miał zwyczaj podsumowywania każdego mijającego roku, odpowiadając sobie na pytanie, czy był dobry, czy zły i pod jakimi względami. Gombrowicz pisał wprost, nazywał rzeczy po imieniu, nie oszczędzał. Żony również. Dosadnie nazywał dręczące go choroby, pisał o fizjologicznej stronie swojego życia.
Kronos sprawił, że popatrzyłam na Gombrowicza inaczej. Poczułam chęć powrotu do jego książek, świata jego wyobraźni i tego specyficznego sposobu widzenia rzeczywistości. Bez wątpienia sekretny dziennik jest podkreśleniem jego nietuzinkowej osobowości i wyjątkowego indywidualizmu.
I rzeczywiście przyznał się do kontaktów homoseksualnych, ale czy to ujmuje jego geniuszowi?...
Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował tej recenzji
