Haruki Murakami - Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa.
15 grudnia 2013 r.
Najnowszy bezbarwny bohater Murakamiego
Książki Harukiego Murakamiego podbiły cały świat. Ostatnie lata należą do fanów jego twórczości w Polsce, a to dzięki świetnym tłumaczom jego prozy.
Najnowsza powieść Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa potwierdza fenomen tego japońskiego pisarza.
Historia dotyczy trzydziestosześcioletniego mężczyzny budującego dworce kolejowe,
a właściwie
je projektującego. Życie mija mu spokojnie i bez większych zmartwień, ale tak naprawdę Tsukuru nie żyje w pełnym tego słowa znaczeniu, on egzystuje, wegetuje. Brak mu energii, radości z życia. Właściwie nic go nie cieszy. Każdy dzień mija według ustalonego
z góry schematu, nie ma tu miejsca na działania spontaniczne. Za ten stan odpowiada sytuacja, która miała miejsce szesnaście lat wcześniej. Z nieznanych bohaterowi przyczyn czworo jego najlepszych przyjaciół z dnia na dzień zerwało z nim wszelki kontakt. Odcięli się gwałtownie, nagle i zdecydowanie. Tsukuru bardzo ciężko to przeżył, myślał nawet o samobójstwie. Doszedł do siebie, ale tylko pozornie. To zdarzenie wpłynęło na jego psychikę, położyło się cieniem na całym jego życiu. Po latach, za namową nowo poznanej Sary, próbuje wyjaśnić to, co zdarzyło się przed laty.
Bohaterowie Murakamiego to zazwyczaj ludzie zwyczajni, niczym się nie wyróżniający. Taki jest również Tsukuru. Skromny samotnik. Żyje z dnia na dzień. Nie potrafi nawiązać z nikim bliższej relacji. Ma za sobą kilka związków z kobietami, ale każdy
z nich kończył się, nie pozostawiając po sobie większych śladów. Chce zmienić jałowe życie, poczuć coś głębszego. Paradoksalnie cieszy się wtedy, gdy cierpi, ponieważ coś czuje.
Dlaczego książki tego pisarza zyskują taką popularność? Być może właśnie dlatego, że postaci, które tworzy są zwyczajne, jak ludzie spotykani na co dzień, jak my sami. Pozwala to odnaleźć się w powieściowej sytuacji, reakcjach bohaterów, uczuciach.
Skądś to przecież znamy.
W każdej niemal powieści autor umieszcza przewijający się przez cały utwór motyw muzyczny. Tak jest też w tym przypadku.
Tym razem bohater słucha utworu Lata pielgrzymstwa Liszta. Dzięki muzyce utwory Murakamiego zyskują nowy wymiar.
Polecam.
Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował tej recenzji
