Murakami mojego życia



13 stycznia 2013 r.




Nie wiem, czy potrafię pisać o Murakamim.

Przeczytałam tyle jego książek. Zrobiły na mnie tak ogromne wrażenie. Za każdym razem, gdy ktoś mnie pyta, o czym są jego książki, gubię się w odpowiedzi.
Każda jego powieść, każde opowiadanie to jak niezwykła podróż do krainy, która istnieje i nie istnieje jednocześnie. To, co najbardziej ujęło mnie w jego pisarstwie, to niezwykła umiejętność łączenia zjawisk nierealnych z tymi rzeczywistymi. Mimo pewnego rodzaju surrealności ma się wrażenie naturalności tego świata, jego prawdziwości. Zdarzenia nierzeczywiste przyjmuje się za realne, po prostu się dzieją i nie ma potrzeby zastanawiania się, czy to wszystko jest możliwe.
Po prostu jest.

Czasem natrafia się na książki, których czytanie chciałoby się przedłużyć w nieskończoność. Przewracanie kartek staje się niemal świętym obrzędem, dzięki któremu mamy wrażenie uczestniczenia w czymś wyjątkowym. Każda nowa strona, rozdział, część przynoszą wielką radość
i zadowolenie. Książka trzymana w ręku sprawia wrażenie czegoś niezwykłego, bardzo cennego.
A potem cieszy oczy i serce stojąc na półce w widocznym miejscu. Takie emocje towarzyszą mi za każdym razem, gdy czytam powieści i opowiadania Murakamiego. Czas im poświęcony to czas wyjątkowy.

Fenomenalne zestawienie słów, język prosty i piękny jednocześnie, traktujący o zjawiskach niezwykłych jak i o przygotowywaniu przez bohatera zupy z wodorostów. Wszystko ma znaczenie, swoją rangę, nic nie jest niepotrzebne. Muzyka słów…
Ja w jego tekstach odnajduję rozważania o człowieku, odkrywaniu siebie, swoich możliwości, swojego losu, a może i przeznaczenia. Bohaterowie przeżywają różne historie, które dają im wiedzę na swój temat. Często ta wiedza ich zaskakuje, niekiedy zadziwieni, nie wiedzą, co z nią zrobić.
Zdarza się, że odnajduję tam siebie. W jakiejś części oczywiście. Cytat, fragment, zdarzenie, słowa wypowiedziane przez bohatera, jego myśli, które są tożsame z moimi. Właściwie całe życie człowieka to wielkie poszukiwania, ale nie celu, o którym wszyscy mówią, to poszukiwania siebie samego, swojego prawdziwego oblicza, rozprawianie się ze sztucznością naszego istnienia. To próba odnalezienia prawdy. Ale nie takiej absolutnej, tylko tej szczególnej, swojej. Człowiek w kontekście rzeczywistości. Przebywający równocześnie w dwóch wymiarach. Z jednej strony codzienne życie, sprawy, problemy, które należy rozwiązać. Z drugiej świat zupełnie inny, mający znamiona nierzeczywistości, w którym zjawiska i zdarzenia nie liczą się zupełnie ze schematem świata, do którego przywykliśmy. Autor zupełnie niezauważalnie przechodzi od realności, przygotowywanie posiłków, pracy, robienia zakupów, oglądania telewizji, spacerowania, do zdarzeń, które nie mogłyby się zdarzyć. I człowiek czyta o dziwnych stworzeniach, które pojawiają się w świecie ludzi i wpływają na ich losy, o przemieszczaniu się w światach niemal równoległych, o dwóch księżycach,
o Little People, o Tv People i wydaje się to takie oczywiste, że są, takie naturalne.
Murakami odkrył przede mną nowy obraz mnie samej. Zapragnęłam, tak jak jego bohaterowie, znaleźć się w sytuacjach dla siebie niezwykłych.

Moja przygoda z Murakamim zaczęła się w maju 2012 roku, kiedy, właściwie przez przypadek, wpadła mi w ręce książka pt. Kafka nad morzem. To było jak objawienie.
Przy całej mojej miłości do książek, nigdy nie potrafiłam czytać ich np. w autobusie czy tramwaju. Ta książka to zmieniła. Ponieważ miałam wtedy ogromnie dużo pracy, to tym samym niewiele czasu na czytanie. Od Kafki nad morzem nie mogłam się oderwać. Jeździłam z tą książką wszędzie, po całym Krakowie. Czytałam, kiedy tylko mogłam i gdzie tylko się dało. Wszystko, co nie było czytaniem, wydawało mi się stratą czasu. Wciąż czuję tę niecierpliwość, która kazała jak najszybciej uporać się z codziennymi obowiązkami, żeby już zasiąść do Murakamiego. Od tego czasu przeczytałam już chyba wszystko, co przetłumaczono na język polski
i moja fascynacja tym japońskim pisarzem nie mija. Tak naprawdę to czuję ciągły niedosyt.
Zastanawiam się, gdzie był Murakami przez 36 lat mojego życia?
Dlaczego dopiero teraz odkryłam go dla siebie?
Z jednej strony mam poczucie straconych lat, a z drugiej… gdybym już dawno przeczytała jego książki, to gdzie byłabym teraz?

Ewa H.






Komentarze



Nikt jeszcze nie skomentował tej recenzji