Kagyuma – Okularnice



9 grudnia 2019 r.


Kagyuma – Okularnice Osadzony w muzyce jazzowej niezbyt często poświęcam uwagę piosence, również i tej aktorskiej. Płyta Okularnice była dla mnie pewnym zaskoczeniem, jednak im dłużej słucham albumu, tym bardziej zdaję sobie sprawę, jak dużo w życiu gubimy i jak wielu ciekawych ludzi nigdy nie poznamy. Okularnice są odkryciem, a w masie "tego samego" i powszechnej unifikacji to świat zaginionego spokoju, własnej drogi, odwagi i kobiecości. W materiałach promocyjnych płyty możemy przeczytać, że muzyka Kagyuma jest " .. kobiecym manifestem wobec otaczających nas utopijnych wartości. Cała płyta to opowieść o świecie widzianym kobiecym okiem ..." Nie jestem pewien, czy ten świat rozumiem, ale bezsprzecznie mi się podoba. Odnajdziemy w nim wrażliwość odbiegającą od obowiązujących stereotypów, interpretacje kultowych utworów pozbawione "poprawności politycznej", klimat i ciepło, a jeszcze bardziej jego pragnienie, które w czasie słuchania albumu stopniowo wypełnia całą otaczającą nas przestrzeń.

Płyta poświęcona pamięci Agnieszki Osieckiej nawiązuje wprost do celów, jakie stawia przed sobą Fundacja Okularnicy, czyli do zachowania w pamięci jej dorobku artystycznego. Komponowali dla niej Krajewski, Zieliński, Gertner, Konieczny, Komeda. Nie sposób w krótkim tekście wymienić wszystkich. Jej piosenki znamy z wykonań choćby Kaliny Jędrusik, Maryli Rodowicz, Seweryna Krajewskiego, Skaldów czy Magdy Umer. Kultowymi stały się Ballada o pancernych z muzyką Adama Walacińskiego oraz Nim wstanie dzień, do której muzykę napisał Krzysztof Komeda, wykonywane przez Edmunda Fettinga. Szczególnie ta druga stała się rodzajem "dobra narodowego", zaanektowanego przez różne grupy środowiskowe, a nawet część żeglarzy mazurskich. Interpretacje Kagyumy "burzą ustalony porządek", demilitaryzując częściowo wspomniane piosenki, ale sposób, w jaki to robią, nie razi. Kagyuma zgodnie z deklaracją widzi otaczający nas świat oczami kobiety, oczami, które mogą zauroczyć. Ballady o pancernych słucham jak zaczarowany. Nie ma nic wspólnego z Edmundem Fettingiem, ale dlaczego miałaby mieć? Piękno tkwi również w wolności wypowiadania się. Ciekawa interpretacja i wyjątkowa uroda dźwięków dały piosence nowe życie. Harmonia, klimat, subtelność i poetyckość zachwycają również w Zielono mi, Polskiej Madonnie i Żywej wodzie.

Muzyczno-aktorski sound theatre Kagyuma tworzą: Kama Salach – śpiew, instrumenty klawiszowe i perkusyjne, Agata Majewska – śpiew, instrumenty perkusyjne, dzwonki, ukulele, Julka Kulpa – śpiew, kalimba i Marta Mackiewicz – śpiew, instrumenty klawiszowe, dzwonki. Gościnnie wystąpili również Michał Kush na gitarze i instrumentach klawiszowych oraz Tomasz Waldowski na perkusji.

Współczesny przemysł rozrywkowy, nastawiony na komercję, nie sprawia wrażenia zainteresowanego ambitnymi wykonawcami, a nowe zespoły często są wtórne i pozbawione indywidualności. Można odnieść wrażenie, że jedynym celem, jaki im przyświeca, jest odniesienie sukcesu, najlepiej natychmiast. Nie rozumieją, że sukces nie jest celem, tylko efektem i ma sens wyłącznie wtedy, jeśli niesie ze sobą pasję i miłość do sztuki. W kontekście czasów, w których żyjemy, Kagyuma jest ciekawą i obiecującą formacją. Łączy bowiem misję zawartą w Fundacji Okularnicy (oprócz kultywowania twórczości Agnieszki Osieckiej również wspierania "... ludzi wrażliwych i wymagających intelektualnie, pragnących się rozwijać ...") z rzeczywistymi zdolnościami i zamiłowaniem do muzyki.

Recenzja (w nieco zmienionej wersji) dostępna również w najnowszym, grudniowym, magazynie JazzPress.



Marek Brzeski






Komentarze



Nikt jeszcze nie skomentował tej recenzji