Rzeź - Roman Polański



19 stycznia 2012 r.




Świetni aktorzy: Jodie Foster, Kate Winslet, Christoph Waltz, John C. Reilly i wreszcie sam mistrz Roman Polański. Taka lista nazwisk gwarantuje sukces filmu. Jedną chwilkę, mała poprawka : powinna gwarantować sukces filmu….
Szłam do kina z wielką niecierpliwością, gnana ciekawością, pełna oczekiwania, zaintrygowana nowym obrazem Polańskiego, i do tego jeszcze gatunkiem; komedią.

Nie wiem, czego oczekiwałam. Na pewno świetnego filmu, który porwie mnie tematem, akcją ( jak Autor widmo), a skoro miała to być komedia, to i dobrej zabawy, odprężenia po męczącym tygodniu. Co zobaczyłam? Chyba po raz pierwszy po wyjściu z kina zabrakło mi słów… ale nie z zachwytu, niestety. Rozczarowanie prawie rzuciło mnie o ziemię.

Film jest komedią. Pytanie, na ile śmieszna jest Kate Winslet wymiotująca na ekranie niemalże namacalnie? Co prawda robi to na albumy o sztuce; ale… to wcale nie przydaje tej scenie humoru. Jedyny moment, który wzbudził moją wesołość to ten, w którym jedna z bohaterek, doprowadzona do wściekłości przez męża ustawicznie rozmawiającego przez telefon komórkowy, wrzuca mu go do wazonu pełnego wody. Reakcja męża i histeryczny śmiech jego żony, tak; to było zabawne.

Po obejrzeniu Rzezi zadałam sobie pytanie : o czym u diabła był ten film? Nie wiem. A może nie zrozumiałam go po prostu…? Akcja filmu rozgrywa się w mieszkaniu jednego z małżeństw, głównie w tzw. salonie. Spotkali się tam rodzice dwóch chłopców, pomiędzy którymi doszło do użycia przemocy. Dorośli próbują problem rozwiązać. Obie strony są pełne dobrej woli, przynajmniej takie sprawiają na początku wrażenie. W miarę rozwoju sytuacji okazuje się, że obydwa małżeństwa nie pałają ku sobie sympatią, ale z jakichś bliżej niewytłumaczalnych powodów nie mogą się rozstać. Ustawicznie wychodzą i wracają, wciąż na nowo podejmując temat rozmowy. Dowiadujemy się również, że każde z małżeństw tworzy zewnętrzny obraz idealnego związku, a w rzeczywistości żyją obok siebie, z marzeniami, które zupełnie nie obchodzą współmałżonka. Mamy tu gospodynię domową ( Jodie Foster), która swoje kompleksy ukrywa pod wielce ambitnymi zainteresowaniami: sztuką i problemami świata. Jest i kobieta interesu ( Kate Winslet), elegancka i z klasą, zdecydowanie odczuwająca brak jakiegokolwiek zainteresowania ze strony męża (Chrisoph Waltz), którego całe życie to prawnicze przepychanki i świat niezbyt czystych interesów. Ale on przynajmniej jest szczery i mówi, co myśli. Mąż gospodyni domowej, sprzedawca klamek (John C. Reilly), to nieokrzesany momentami prostak. I ta czwórka prowadzi ze sobą nieustający ani na moment dialog… i ciągle w jednym i tym samym miejscu…

Właściwie to zastanawiające: świetni aktorzy, dobrze grający swoje role, Polański jako reżyser… więc dlaczego film jest tak nudny? Nieustanne dialogi były zdecydowanie męczące. Chciałam się dobrze bawić, a wyszłam zmęczona, z bólem głowy. Ale ja wytrwałam do końca, czego nie można powiedzieć o niektórych widzach obecnych na sali kinowej…

Rzeź… złośliwie można powiedzieć, że na mojej osobie Roman Polański dokonał rzezi…

Ewa H.




Komentarze



Nikt jeszcze nie skomentował tej recenzji