Solfatara Macieja Hena,
"Czy ujdę z życiem z tego zamętu"
08 listopada 2015 r.
Jest 7 lipca 1647 roku. W Neapolu wybucha rewolucja prostych ludzi przeciw warstwom posiadającym, głównie arystokracji. Przyczyną są bardzo wysokie podatki nałożone na mieszkańców miasta. Na czele rewolty stoi rybak Masaniello, analfabeta. Rozwój zamieszek śledzimy razem z głównym bohaterem, Fortunato Petrellim, który jest dziennikarzem neapolitańskich "Wiadomości".
Może się wydawać, że dla kogoś niezainteresowanego tematyką historyczną, książka nie będzie ciekawa. Jest. Tematycznie powieść jest złożona. Rewolucja w Neapolu przedstawiana na bieżąco przez Fortunato, staje się pretekstem do wspomnień z dzieciństwa, młodości; czasów dorastania. Fortunato chce opowiedzieć o sobie na wypadek, gdyby nie przeżył rewolucji. W jego opowieści pojawiają się bohaterowie, którzy też pozwalają nam poznać swoje losy i zwrotne momenty
w życiu. Wszystkie te historie, niezwykle ciekawe, sprawiają, że powieść nie jest nużąca
( ma ponad 900 stron!!).
Główny bohater, Forunato, będąc obserwatorem bieżących wydarzeń, patrzy na rewolucję oczami człowieka, który nie toleruje przemocy i okrucieństwa, a właśnie to staje się podstawowym sposobem działań mieszkańców Neapolu. Wie, że lud miasta jest wyzyskiwany i zmiany są konieczne, ale nie jest zwolennikiem zbiorowej agresji i anarchii, a w to zmienia się rewolucja. Mechanizm działania, który obserwujemy, bardzo szybko przestaje mieć cokolwiek wspólnego z ideami i rozsądkiem. Ludzie są zafascynowani egzekucjami będącymi stałym elementem każdego dnia. Prawdziwe oblicze rewolucji kryje się za ludźmi ogarniętymi szałem i żądzą zemsty. Masaniello, Naczelnik rebelii, początkowo walczący o prawa prostego ludu,
pod wpływem posiadanej władzy i wydarzeń zmienia się w błazna, który już sam nie wie, o co walczy.
Powieści historyczne nigdy nie były moimi ulubionymi, ale ta jest po prostu świetna. Napisana z wyjątkową swobodą, pięknym językiem, niezwykle ciekawa, obfitująca w niespodziewane wydarzenia i zwroty akcji. I nawet nie chodzi tu o to, aby doszukiwać
się związków z wielkimi nazwiskami literatury światowej ( Cervantes, J. Potocki, L. Stern,…), o czym rozpisują się recenzenci.
Przyjemność z obcowania z tą książką jest jej największą zaletą.
A tytuł?
Solfatara to uśpiony wulkan w pobliżu Neapolu.
Powiązania tytułu z treścią?
A… to już znajdźcie sami… :)
Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował tej recenzji
