Umberto Eco Temat na pierwszą stronę.

" Gazety uczą ludzi, jak mają myśleć"






08 listopada 2015 r.




Umberto Eco - Temat na pierwszą stronę "Oto pan magister Colonna, dziennikarz z wielkim doświadczeniem". Tak głównego bohatera powieści przedstawia współpracownikom Simei, jego nowy szef. Stawia go w ten sposób w roli autorytetu. Prawda jest jednak nieco inna. Colona ma 50 lat i do tej pory nie zrobił kariery jako dziennikarz. Pisywał do prowincjonalnych gazet, wykonywał podrzędne zlecenia, napisał książkę, pod którą podpisał się ktoś inny. Podejmuje się nowego zadania, redagowania kilkunastu numerów czasopisma o nazwie Jutro, które się nigdy nie ukaże. Z grupy zatrudnionych dziennikarzy tylko on
o tym wie, a jego głównym celem ma być napisanie książki o powstawaniu gazety. Książki, której autorem będzie Simei.

Fabuła zapowiada się dość dziwnie, ale z czasem rozwija się kilka ciekawych wątków. Grupa ludzi, którzy do tej pory się nie znali, zaczyna współpracować przy tworzeniu nowego czasopisma. Każdy jest inny, mają różne przyzwyczajenia, metody pracy. Zawiązują się relacje, które trudno uznać za przyjacielskie, choć między Colonną a trzydziestoletnią Mają pojawia się uczucie. Interesujący jest motyw spiskowy, który prowadzi do tragedii. Niezwykle ciekawa historia, na ślad której wpada dziennikarz śledczy Braggadocia, opierająca się na hipotezie, że Musollini nie został rozstrzelany
w ostatnich dniach wojny, rzuca nowe światło na politykę Włoch, Europy, pozycję Watykanu, ewentualne zabójstwo poprzednika Jana Pawła II.

Dla mnie ta książka jest o mediach, ich roli w społeczeństwie. Simei, jako wydawca Jutra, "uczy" swój zespół technik pisania, które mają prowadzić do określonego z góry celu. Czy prasa jest strukturą informującą o wydarzeniach? Czy przedstawia fakty, jest rzetelna i obiektywna? Ze zgrozą stwierdzić można, że nie! Z powieści Eco dowiadujemy się, że jest ona narzędziem wywierania presji, szantażu. Dziennikarze manipulują faktami, aby skłonić czytelnika do konkretnego światopoglądu, zachowania. Piszą o tym, o czym ludzie chcą czytać i robią to tak, aby wywrzeć odpowiedni efekt. Są zwroty językowe zakazane i te zalecane. Media, jeśli chcą, mogą zniszczyć każdego, nawet osobę zupełnie niewinną. Ale i one nie są wolne. Dziennikarze Jutra nie mogą pisać o tym, co mogłoby zaszkodzić lub nie spodobać się tajemniczemu Prezesowi.

Po lekturze tej książki pozostało mi wrażenie niepokoju. Każdy wie, że media są opiniotwórcze, ale żeby tak powszechna była manipulacja czytelnikiem? Z drugiej strony można odnieść wrażenie, że odbiorca traktowany jest jak ograniczony intelektualnie, żeby nie powiedzieć głupi, człowiek. Nie tylko trzeba w odpowiedni sposób przedstawić mu informacje, ale powiedzieć / pokazać,
co powinien myśleć…

Kilka cytatów, będących " radami" dla dziennikarzy:
"… należy wyrażać się językiem czytelnika, nie językiem intelektualistów…"
"Sztuka polega na tym, żeby w cudzysłowie umieścić najpierw opinię banalną, a później inną, rozsądniejszą, znacznie bliższą opinii samego dziennikarza."
"Należy ograniczyć się do prognostyków optymistycznych…"
" Wezwanie do uczciwości zawsze doskonale się sprzedaje."


Nie jest to typowa dla Umberto Eco powieść, to prawda. Przede wszystkim zaskakuje niewielka objętość i chyba taka swego rodzaju prostota fabuły. Ale mistrz to mistrz, jego nazwisko to już właściwie gwarant dobrej prozy.

Ewa Herchel






Komentarze



Nikt jeszcze nie skomentował tej recenzji