Dave Weckl - wielki nieobecny



10 maja 2015 r.




Dave Weckl - Convergence Nie tak dawno, bo w lutym tego roku, rozdano przyznawane corocznie przez amerykańską Narodową Akademię Sztuki i Techniki Rejestracji nagrody za wyróżniające się osiągnięcia w muzyce - Grammy 2015. Nazywane muzycznymi Oscarami w oczywisty sposób nobilitują wykonawcę zwiększając sprzedaż jego płyt i umacniając pozycję na rynku muzycznym.
W przypadku Oscarów nie zawsze zwyciężają filmy wybitne, czego najlepszym przykładem obsypana statuetkami Grawitacja.

Czy podobnie jest z Grammy?

Słuchając tegorocznych laureatów można odnieść wrażenie, że w muzyce instrumentalnej i jazzowej zwyciężył nurt konserwatywny. Nagrody otrzymali pasjonaci mało znanych instrumentów (Meyer & While) lub wieloletni, zasłużeni (Chick Corea).

W kategorii - Najlepszy album instrumentalny roku statuetkę otrzymał duet Meyer i While za płytę Bass & Mandolin. Choć muzycy dysponują znakomitym warsztatem - na płycie nie znajdziemy tego "czegoś", co zachwyca i zostaje w pamięci.
Po kilkukrotnym wysłuchaniu wrócę do niej za rok ... może ..

Wśród nominowanych zabrakło Creating Magic Duo Art czy choćby Shine Jacob Karlzon 3,
że o Convergence - Dave Weckla i Jay Olivera nie wspomnę. Nominowano Jazz Funk Soul - Lorbera, Loeba i Harpa - przyjemną, ale bardzo przeciętną płytę.

Najlepszym albumem jazzowym roku uznano Trilogy - Chicka Corea. Legendarny pianista, klasyk jazzu, chodząca historia - artysta, który bez wątpienia, powinien dostać "Oscara" za całokształt twórczości. Trzypłytowy album Trilogy to solidna porcja jazzu na bardzo wysokim poziomie lecz, przy całym szacunku, nie wnosi niczego nowego.
Chick Corea w znakomitej formie, taki, jakiego znamy od lat.

Płyty perkusistów są często bardzo jednostajne. Przewaga rytmiki i partii solowych potrafi zirytować najbardziej tolerancyjnego fana jazzu. Mój faworyt w kategorii Najlepszy album instrumentalny, Dave Weckl, nie odbiega od schematu. Jego wcześniejsze krążki męczyły nadmiarem perkusji i po jakimś czasie zniechęcały do słuchania. Tym razem jest inaczej. Convergence to płyta dynamiczna, ale i muzyczna zarazem. Zróżnicowana, dobrze brzmiąca, jazzowa, jedna z najlepszych płyt jakie wydał. Niebywała łatwość gry lidera na perkusji zachwyca, a jeśli znajdą się złośliwi mówiący, że do perfekcji doprowadził 4/4, to życzyłbym wielu, aby choć w małej części zbliżyli się do mistrza.

Bez wątpienia Najlepszy album instrumentalny i przynajmniej wskazanie do nominacji w kategorii Najlepszy album jazzowy roku.

Marek Brzeski






Komentarze



Nikt jeszcze nie skomentował tej recenzji