Mój Kraków.
Obojętnie jak to zabrzmi - był czas, w którym czułem się obywatelem tego miasta. Ciekawiła mnie każda nowa inwestycja i żyłem w przekonaniu, że władze Królewskiego Grodu dbają o nie i mają ambicję, aby piękniało z roku na rok.
To było jednak bardzo dawno temu, tak dawno, że prawie nie pamiętam kiedy...
Dzisiejszy Kraków, nie posiadający nawet planu zagospodarowania przestrzennego, przypomina bezpański, brudny wychodek.
Wszędzie śmieci, ordynarne napisy szpecące elewacje, psie odchody na chodnikach, dziurawe ulice i prywata (w najgorszym tego słowa znaczeniu).
Kliknij na zdjęcie, aby zobaczyć więcej
Wydawać by się mogło, że wizytówką każdego europejskiego miasta powinny być, oprócz centrów zabytkowych i handlowych, tereny rekreacyjne będące świadectwem kultury jego mieszkańców. Terenów rekreacyjnych mamy niewiele - trasa rowerowa
do Tyńca, Błonia, Zakrzówek, Bielany, Kryspinów - to chyba wszystko.
W ostatni weekend, zmęczony ciasnym blokowiskiem, poszukując odrobiny powietrza, wybrałem się na spacer po Zakrzówku.
Chciałem zająć wzrok czymś ładniejszym i odpocząć po całym tygodniu pracy. Zobaczyłem porzucony i zaniedbany teren, przypominający wysypisko śmieci oraz wstrętne baraki "Klubu płetwonurków", dopełniające brzydoty. Przyszedłem po odpoczynek, a wróciłem dobity wszechobecnym brudem. Jedna z "pereł" (w kategorii tereny rekreacyjne), położona prawie w centrum miasta straszy i zniechęca.
Zdobywca Oscarów - "Django" Quentina Tarantino to film o miłości, wolności
i o wszystkim. W jednej ze scen przejaskrawiony rasista (grany przez
Leonardo di Caprio) przepiłowuje murzyńską czaszkę próbując wykazać różnice anatomiczne w budowie kości, mające świadczyć o niższości gatunkowej czarnych mieszkańców Ameryki. Celna groteska ukazuje zwyrodnienie intelektualne oprawcy.
Ja ... nie jestem rasistą.
Od dziecka uczono mnie tolerancji wobec innych
i szacunku dla piękna tkwiącego w różnorodności.
Myśląc, jednak o niedzielnym spacerze i konfrontując przemyślenia z twarzami krakowskich włodarzy mam nieznośne wrażenie,
że ci "goście" są jacyś dziwni.
Nie nawołuję do wiwisekcji, ale może przydałoby się niektórym zrobić tomografię mózgu. Może to co u Tarantino jest groteską w Krakowie jest rzeczywistością.
Może krakowski brud zawdzięczamy skrzywionej anatomii czaszek urzędniczych, a groteską jest fakt, że oni rządzą tym miastem.
Komentarze
15.01.2015 godz. 22:23
"Kraków-królestwo brudu?.. i to ma być wina urzędników ?
Nie chodzi o to aby bronić władz miasta, ale zastanówmy się kto tak naprawdę pozostawił cały ten shit. Niestety nasze społeczństwo, może z małymi wyjątkami, nie dorosło jeszcze do elementarnej dbałości o dobra publiczne.
Stale pokutuje postkomunistyczna mentalność, co nie moje prywatne to mnie nie obchodzi, mogę zniszczyć, naświnić i do tego mam pewność że świadkowie takiego zachowania nie będą mieli wystarczających jaj (czytaj - odwagi) aby zwrócić uwagę.
Swoją drogą w takich miejscach przydały by się duże kosze na śmieci ale czy to podniosło by estetykę...
Znacznie łatwiej by było zwyczajnie nie
śmiecić. Zabrać ze sobą wszystkie przywiezione opakowania. Czy to tak trudno...
"
Jerzyl
