Edyp Ekspres...



19 stycznia 2012 r.




Czy warto z uczniami chodzić do teatru?
Czy warto dać im możliwość obejrzenia spektaklu na podstawie lektury szkolnej?
Z pewnością tak, … ale trzeba mieć pewność, że to, co im zaoferujemy, będzie warte uwagi. Oczywiście reżyser może być takim gwarantem, również znani i dobrzy w swym fachu aktorzy, tradycja miejsca ( teatru), w którym spektakl będzie wystawiany. Niestety, nawet to wszystko razem nie daje mi, nauczycielce języka polskiego w liceum, tej pewności.

Z klasą pierwszą chciałam obejrzeć Króla Edypa. Klasyka tragedii greckiej, wielokrotnie przeze mnie oglądana w różnych wersjach. Pomyślałam, że tego zepsuć się nie da. Poszliśmy na spektakl do Teatru Zależnego, który mieści się na ulicy Kanoniczej 1. Zarezerwowałam miejsca dla moich pierwszaków, poinformowałam ich o szczegółach związanych z przedstawieniem, który miał trwać 70 minut, o aktorach grających główne role, o atmosferze tego miejsca. Bilety kosztowały 22 zł. Mało? Dużo?

Na sali przewidzianej na 90 osób siedziało zdecydowanie więcej, organizatorzy donosili krzesełka dla tych, którzy nie mieli gdzie usiąść. Zrobiło się ogromnie duszno i wręcz klaustrofobicznie,
a okien tam przecież nie ma…

Zaczął się spektakl poprzedzony słowem wstępnym, które wygłaszano ok. 10 minut, a dotyczyło ono tragedii greckiej w ogóle
i innowacji w tym konkretnym przedstawieniu. Faktycznie, nowością było wprowadzenie swoistego alter ego Edypa
( czego w oryginale nie ma). Nie było natomiast śpiewu w wykonaniu Aleksandry Dudziak, która w roli przewodnika chóru miała komentować wydarzenia ( a informacja taka jest m.in. na stronie internetowej). W pewnym momencie aktorzy ukłonili się i zeszli ze sceny. Zapanowała grobowa cisza ( ciemności także były grobowe). Wszyscy , cała widownia trwała w bezruchu i ciszy, oczekując na ciąg dalszy… którego nie było! Spektakl łącznie ze słowem wstępnym trwał 45 minut. Niewiarygodne? Ale możliwe. Po dłuższej chwili zasiadający na widowni zaczęli wykonywać niemrawe ruchy i opuszczali powoli pomieszczenie.

Muszę przyznać, że byłam zaskoczona. Spektakl niby dobrze zagrany, najważniejsze elementy zostały pokazane ( ale dlaczego Kreon palił papierosy??), jeżeli chodzi o grę aktorską, to też większych zastrzeżeń mieć nie można. Ale dlaczego niemal o połowę krócej?? Zdobyłam się na odwagę i poszłam zapytać o przyczynę tak znacznego skrócenia przedstawienia. Znany krakowski aktor, poeta, prozaik, reżyser, animator kultury popatrzył na mnie dziwnie, wzruszył ramionami i powiedział : Po prostu szybciej zagraliśmy …
i poszedł. Pani, która została, zaproponowała, abyśmy ten pozostały czas spędzili siedząc sobie na widowni. To już nawet nie wymaga komentarza.

Ja i moi uczniowie wyszliśmy z przekonaniem, że jako widzowie zostaliśmy zlekceważeni.
Cóż… więcej chyba tam nie pójdziemy.



Ewa H.




Komentarze



Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu