Dominika Słowik Zimowla
Zimowla Dominiki Słowik
Zżyłam się z mieszkańcami Cukrówki.
Nie inaczej. Można się przyzwyczaić do świata i ludzi, jeśli wypełniają kilka wieczorów. Można stać się częścią miejsca, społeczności, przeżywać emocje, które towarzyszą bohaterom. A może by tak odwiedzić Cukrówkę? Zaraz, zaraz, a gdzie ona właściwie leży? Gdzieś koło Krakowa? Wadowic?
Miasteczko bez historii, za to z niezwykle ciekawymi ludźmi. Pszczelarz, który tresuje pszczoły, córka prezesa, która lunatykuje i śpiewa na dachach domów, księgowy, który zostaje wróżem, babka komunistka, ksiądz, którego odwiedza Matka Boska. To tylko niektóre z całej gamy barwnych, dziwnych i tajemniczych postaci. A cuda? Zdarzają się tam częściej niż w innych miejscach. Płacząca Matka Boska jednoczy na kilka dni wszystkich mieszkańców, wzbudza zainteresowanie mediów z regionu. Jest i ciało wyłowione z rzeki. Czyje? Ciekawość wzmaga się z każdym rozdziałem.
Wędrujemy poprzez czas razem z mieszkańcami, ich oczami patrzymy na cuda i zwykłe zdarzenia, analizujemy niecodzienne sytuacje. Można stać się częścią tej prowincjonalnej miejscowości, wydawałoby się nudnej i nieciekawej.
Ale to pozory. Dzieje się tam dużo.
Atmosfera tego miejsca ogarnia czytelnika od pierwszych stron. Cukrówka to miejsce, w którym zjawiska fantastyczne
są oczywistością, a ciężkie, duszne powietrze wzmaga to przekonanie. Wiele niewyjaśnionych historii i zdarzeń, których szczególne nagromadzenie ma miejsce w 2005 roku, prowadzi do nieoczekiwanych rozstrzygnięć.
Autorka wprowadza nas w świat niezwykły, pozwala poznać historie kilku bohaterów, których losy w zaskakujący sposób są ze sobą splecione, a to, co tajemnicze i niecodzienne, okazuje się rzeczywistością.
Jest czasem takie uczucie w czasie czytania, które najprościej ująć w słowa „Mam nadzieję, że ta książka nigdy się nie skończy”. Niestety, skończyła się, a ja tęsknię za Cukrówką.
Ewa Herchel
000841
Dominika Słowik Zimowla
Dodaj komentarz
