Maciej Hen Segretario
Jak sięgam pamięcią, powieści w listach omijałam z daleka. Przyczynił się do tego, niestety, J.W. Goethe i jego Werter.
Co ja się namęczyłam z jego listami do przyjaciela, opisami nieszczęśliwej miłości i przeżyć wewnętrznych! Maciej Hen
to odczarował. Jego powieść Segretario jest absolutnie wspaniała.
Akcja toczy się średniowiecznym Krakowie, od marca do listopada 1896 roku. Główną bohaterką jest młoda dziewczyna
o imieniu Gredechin, pochodząca z Heidelbergu. Co robi w Polsce? A studiuje na Akademii Krakowskiej. I tu zaczyna się ciekawa historia jej życia. Jest kobietą, więc na uczelni nie byłaby mile widziana, a chce się uczyć, wydaje się, że za wszelką cenę. Cenę płaci dość wysoką. Po śmierci ojca wyjeżdża z rodzinnej miejscowości i w przebraniu chłopca wyrusza w podróż, której kilkuletnim przystankiem staje się Kraków. Jako mężczyzna uczęszcza na zajęcia z medycyny i mieszka w domu samego Filipa Kallimacha. O swoich studiach, przeżyciach, kłopotach i radościach pisze do przyjaciółki
z dzieciństwa, jedynej osoby, która zna jej prawdziwą tożsamość.
No właśnie, a jak ona sobie radzi jako mężczyzna? Jak udaje się jej tak skutecznie przez wiele lat ukrywać swoją płeć przed wszystkimi łącznie z domownikami? Niesamowite, jak autorowi udało się wejść w psychikę kobiety, jej emocje,
ale również biologię kobiecego ciała. Momentami zabawne perypetie Gredechin prowadzą nas przez codzienność młodej kobiety, którą wszyscy uznają za studenta Akademii (płci męskiej!). Na co dzień musi posługiwać się formą męską czasowników, a w listach do Enneleyn pisze jako kobieta i nie myli się. Wchodzi w swoją rolę wręcz perfekcyjnie. Trudności miewa, oczywiście. Jak się myć i kąpać? Wszak
w średniowiecznym Krakowie mieszkańcy korzystają z łaźni, ale to dla niej zbyt ryzykowne.
Filip Kallimach, właściwie Filippo Buonaccorsi, to obok głównej bohaterki druga niezwykle interesująca postać. Włoski poeta i prozaik, humanista, sekretarz i doradca polskich królów staje się na kilka lat mentorem, autorytetem i przyjacielem Gredechin, a właściwie Georgiusza Starkfausta. Z czasem w listach do przyjaciółki o Filipie Gredechin pisze coraz więcej
i częściej, a my poznajemy tę postać historyczną z ciekawej strony.
Koniec XV wieku to dla mieszkańców Krakowa czas trudny. Zmagają się z bezlitosną zarazą, krościcą, która uśmierca znaczną cześć miasta. Walka ludzi z chorobą jak żywo przypomina naszą niedawną pandemię, tyle że poziom medycyny nieco inny. Dla Gredechin to okres przerwanej nauki i ciężkiej pracy przy chorych i umierających. Nie wszyscy przegrywają walkę o życie, a lekarze nie potrafią zrozumieć dlaczego. Autor z wielką wprawą i znajomością kreśli historyczny obraz miasta w końcówce średniowiecza. Codzienne życie, troski, problemy, radości, ale także relacje polsko – żydowskie.
Z ciekawością poruszałam się po ulicach starego Krakowa, odnajdując przecież miejsca, w których bywam może
nie na co dzień, ale na pewno często od ponad dwudziestu lat. Dla współczesnego mieszkańca ograniczenie miasta
do dzisiejszego ścisłego historycznego centrum ma swój niezaprzeczalny urok.
Powieść Segretario jest pełna zwrotów akcji, czytelnik nie nudzi się nawet przez chwilę. A zakończenie? To już całkowita niespodzianka! Można powiedzieć, że oczy otwierają się szeroko ze zdumienia...
Na zakończenie dodam jeszcze, że książka jest ciekawie wydana. Interesująca okładka intryguje, a wewnątrz znajdziemy mapy średniowiecznego Krakowa, podróży Gredechin oraz wypraw Kallimacha, a także bardzo interesujące ilustracje przypominające starodawne ryciny.
I właściwie chciałoby się na koniec tylko westchnąć, że już przeczytana. Panie Macieju, prosimy o więcej!
Ewa Herchel
001014
Maciej Hen Segretario
Dodaj komentarz
