Prof. Andrzej Zybertowicz Cyber kontra real.
Cywilizacja w techno-pułapce.
Cyber kontra real prof. Andrzeja Zybertowicza to obszerny wywiad, w którym autor analizuje kondycję społeczną, skupiając się na zagrożeniach związanych z manipulacją uprawianą przez media społecznościowe, uzależnieniem (szczególnie młodych) od smartfonów i ekspansją sztucznej inteligencji.
Dużo logicznych wniosków, ale i dużo polityki. Choć trudno nie zgodzić się z większością z nich,
w kilku przypadkach aż prosi się o komentarz.
Jest zrozumiałym, że, aby społeczeństwo mogło sprawnie funkcjonować, muszą istnieć jakieś niekwestionowane fundamenty. Wolność absolutna to bezprawie. Jak napisał jakiś łobuz na elewacji: „nie myl demokracji z burdelem”.
Autor poszedł jednak dalej i postawił tezę, że jedynym niekwestionowanym fundamentem jest chrześcijaństwo i kropka. Widzi w nim wypracowany na przestrzeni dziejów zbiorowy instynkt samozachowawczy. Ten punkt widzenia jest mi bliski, lecz zauważam mały problem – instytucję Kościoła. Panowie w sutannach, raczej, nie znają się na żartach
i wątpię, aby zaakceptowali pogląd, w myśl którego można być niewierzącym chrześcijaninem. To, do jakiego stopnia doprowadzono indoktrynację religijną w polskich szkołach, woła o „pomstę do nieba”
i nijak się ma do kształcenia
ludzi inteligentnych, wolnych i świadomych.
Czy jest jakaś alternatywa? No właśnie, tu jest problem.
Spójność społeczna tworzona w oparciu o światopogląd promowany przez awangardę ateistyczną
to utopia, republiki
nie mamy, monarchiści, których widziałem, to imbecyle, co zatem?
Czy chrześcijaństwo pozostaje dobrym kluczem?
Oczywiście, że tak, ale bardziej świeckie, czyli po prostu mniej fundamentalistyczne. Takie, w którym równolegle,
od przedszkola, kształtujemy szacunek dla Polski jako wartości samej w sobie. Znajdzie się wówczas miejsce
dla wszystkich.
Żeby tak się stało, politycy muszą zrozumieć, że ich misją nie jest konkurs Eurowizjii i zbieranie lajków, nawet za cenę
bycia błaznem.
Co się zaś tyczy polaryzacji i baniek informacyjnych, to brakuje mi jeszcze „kropki nad i”.
Konflikt pokoleń istniał zawsze. Miał on jednak tę cechę, iż wszyscy, zarówno młodzi jak i dorośli, żyjąc w tym samym środowisku, nabywaliśmy podobnych doświadczeń i, siłą rzeczy, wyciągaliśmy podobne wnioski. Dzięki temu duża część młodych, kiedy dojrzała, zaczynała rozumieć punkt widzenia dorosłych. Mieliśmy szansę „się spotkać”!
Dzisiejsze przylepienie młodych do smartfonów, personalizacja treści, do której nie mamy dostępu, sprawia, że dla wielu
z nich rzeczywistością nie jest świat realny tylko wirtualny, kreowany przez niewielką grupę cwaniaków i sztuczną inteligencję. Nabywają zupełnie innych doświadczeń, a ich „przemyślenia” kształtuje obce nam oprogramowanie.
W świecie realnym nie tylko będą wyalienowani wewnątrz własnej grupy rówieśniczej, w świecie realnym
nigdy się „nie spotkamy”!
„Dylemat społeczny”, film poruszający omawianą problematykę, powinien być wprowadzony do szkół jako lektura obowiązkowa.
Jeśli już o szkole mowa, to co stoi na przeszkodzie , aby dzieci i młodzież zostawiały komórki w swoich szafkach w szatni, tak jak buty? Dzięki temu, każdego dnia, odłączalibyśmy uczniów przynajmniej na kilka godzin od smartfonów.
Takie posunięcie nie wymaga pieniędzy. Wymaga, potocznie mówiąc, jaj.
Dla kastratów temat drażliwy. Oni mają lajki.
Marek Brzeski
000830
Prof. Andrzej Zybertowicz Cyber kontra real. Cywilizacja w techno-pułapce.
Dodaj komentarz
