Lektury do poduszki i nie tylko

O górach inaczej

Łukasz Kocewiak - Aconcagua. W cieniu Śnieżnego Strażnika oraz Afganistan. Góry, ludzie, wojna

Autor reklamowany jako nowy typ podróżnika skupiającego się na bezpośrednim kontakcie z przyrodą i górami, stroniącego od zgiełku cechującego górskich celebrytów, chcącego w samotności hartować swój charakter
i smakować… sukces.

No tak, coś w tym jest, jednak, wychowany na książkach Wiktora Ostrowskiego, w przypadku Łukasza Kocewiaka zauważam znak czasu. Tym „znakiem” jest nieustająco powtarzana chęć odniesienia jednoosobowego zwycięstwa bez „przeszkadzającego” towarzystwa drugiego człowieka. Widzę w tym wykreowany przez media społecznościowe pęd do „selfie” i „lajków”.
Samotne przygody mogą się zdarzyć, ale czy powinny być celem?

Aconcagua. W cieniu Śnieżnego Strażnika opowiada o samotnym wyjściu na najwyższy szczyt Ameryki Południowej. Pełna obserwacji i refleksji może służyć jako źródło informacji dla wszystkich chcących jechać do Argentyny i zdobywać szczyty.

Afganistan. Góry, ludzie, wojna to z kolei opis samotnego wyjścia na Noszak. Ciekawe spojrzenie na Afganistan, góry i nieszczęścia ludzi żyjących od dziesięcioleci w kraju gnębionym naprzemiennie przez Rosjan, Amerykanów i obłąkanych talibów.

Pomimo wcześniejszych zastrzeżeń książki warte przeczytania, a autor polecenia.







Zło nierozliczone

Ulrich Volklein - Mengele doktor z Auschwitz

Nie pasjonują mnie biografie złoczyńców. Książkę o Mengele przeczytałem żywiony nadzieją, że po kilkudziesięciu latach znajdę choćby częściową odpowiedź na pytanie, jakim cudem ten bydlak uniknął kary. Niestety, odniosłem wrażenie, że ten czas jeszcze nie nadszedł. Autor potwierdza udział Kameradenwerk, Międzynarodowego Czerwonego Krzyża czy Kościoła katolickiego w przerzucaniu gestapowców do Ameryki Południowej, nie mówi jednak nic o kulisach nawiązania kontaktu Mengele z Kameradenwerk. Lektura jedynie częściowo tłumaczy zagadkę, a wyjaśnienie, jak to bywa z niektórymi zagadkami, jest banalne. Zwyrodnialec uniknął kary, ponieważ nikt go właściwie nie szukał… Przez całe życie po wojnie utrzymywał kontakty z rodziną, w latach pięćdziesiątych bezczelnie wrócił do Europy, aby wziąć rozwód, wyrobiono mu powtórnie dokumenty na jego prawdziwe nazwisko(!), w Ameryce odwiedzała go rodzina, w tym jego syn, słowem list gończy należy traktować wyłącznie w kategoriach literackich…

Nie sądzę, żebyśmy się kiedykolwiek dowiedzieli czegoś więcej, wiem natomiast, że to ostatnia książka o złym człowieku, jaką wziąłem do ręki.

Analiza zachowań zboczeńców niczego pozytywnego nie wnosi,
a, obserwując współczesny świat, również niczego nie uczy.








Marek Brzeski

001242

Lektury do poduszki i nie tylko
Dodaj komentarz