Co łączy Mary Shelley, Jose Delgado i Elona Musk'a?


Mary Shelley Frankenstein

Mary Shelley, urodzona pod koniec XVIII wieku, XIX-wieczna pisarka, prekursorka literatury science fiction, będąc pod wrażeniem odkryć Galvaniego i teorii Darwina, napisała historię Frankensteina w czasie deszczowego lata 1818 roku przebywając w Szwajcarii z grupą przyjaciół. Podobno Byron, rzucił hasło, aby każdy z obecnych, inspirowany brzydką pogodą, napisał mroczną powieść. Shelley jako jedyna ukończyła zadanie, a jej książka okazała się sukcesem wydawniczym, stając się wielokrotnie ekranizowaną, klasyką gatunku.

Co ciekawego, z punktu widzenia dzisiejszego czytelnika, znajdziemy w tym naiwnym, pełnym skrótów i uproszczeń bajaniu o bawieniu się w Boga?
Czy wnioski natury społecznej są współczesną projekcją czy zamierzonym celem autorki? Nie znamy prawdziwych intencji, lecz jeśli weźmiemy pod uwagę, że ojcem Shelley był wojujący intelektualista, matką feministyczna aktywistka, a ona sama, kontynuując dzieło, pomagała samotnym kobietom sprzeciwiając się różnym formom wykluczenia, możemy założyć, że elementy społeczne były świadomym zabiegiem autorskim.

Na co powinniśmy zwrócić szczególną uwagę?
W pierwszej kolejności należałoby wymienić problem odpowiedzialności, lub jej braku,
za danie komuś życia ukazany na przykładzie głównego bohatera. Frankenstein, przerażony efektem swojego eksperymentu, powodowany strachem i obrzydzeniem, ucieka, pozostawiając stworzonego przez siebie „człowieka”
na pastwę losu. Istotnym elementem powieści jest także motyw odrzucenia, które skutkuje agresją i mordem
oraz problem kontroli twórcy nad swoim dziełem zilustrowany przewagą fizyczną potwora nad stwórcą i jego brutalną agresją nie poddającą się perswazji.

Książka trąci myszką, ale jest rodzajem przestrogi, która i w dzisiejszych czasach wydaje się aktualna.



Jose M. R. Delgado Physical control of the mind
Harper & Row Publishers N.Y. 1969

Jose Delgado to zmarły w 2011 r. hiszpański naukowiec, profesor fizjologii
na uniwersytecie w Madrycie i New Haven (Yale). Był specjalistą neurofizjologiem, autorem kilkuset prac naukowych i autorytetem w dziedzinie nauk neurobehawioralnych.


Physical control of the mind
poświecił eksperymentom, jakie w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku przeprowadził głównie na małpach i ludziach. Jego prace badawcze skupiały się na elektrycznej stymulacji mózgu, w efekcie której uzyskiwał określone reakcje behawioralne np. strach, radość, smutek, śmiech, podniecenie, poruszanie kończynami i wiele innych. Jego metoda polegała na wszczepianiu cienkich elektrod bezpośrednio do mózgu i wysyłaniu odpowiednich impulsów sterujących za pomocą fal radiowych.



Najbardziej spektakularnym eksperymentem było umieszczenie elektrod w mózgu byka i wywoływanie u niego naprzemiennie agresji i strachu, powodujących atak lub ucieczkę.



Opisywane doświadczenie zostało zarejestrowane i można je zobaczyć na >> YouTube >>

Inwazyjna technologia i fakt, że stosował ją również u pacjentów szpitali psychiatrycznych, spowodowała, że został okrzyknięty kontrowersyjnym i praktycznie wykreślony z bibliografii naukowej.
Czy słusznie?

Physical control of the mind oprócz opisu eksperymentów zawiera szereg refleksji o charakterze moralnym, nierzadko bardzo aktualnych. Delgado już 1969 roku przewidział niebezpieczeństwo związane z rozwojem kultury technologicznej. Kwestionował istnienie zjawisk nadprzyrodzonych, rozumiał bezbronność człowieka wobec bezpośredniej manipulacji mózgiem niweczącej tożsamość oraz zagrożenia związane z kontrolowaniem umysłu. Był wrogiem permisywnego modelu wychowania, uważając tolerowanie agresji u dzieci za czynnik wzmacniający ten rodzaj zachowania i negatywnie wpływający na relacje międzyludzkie. Wysunął ciekawą hipotezę, iż świadomość, podobnie jak wzrok i mowa, rozwija
się stopniowo wskutek interakcji z otoczeniem, czyli że człowiek zaraz po urodzeniu nie posiada świadomości.

W podsumowaniu pracy znajdziemy szereg wniosków i spostrzeżeń, które aż proszą się o cytowanie, nie trzeba jednak wielkiej wyobraźni, aby zauważyć, że nie dość, że nie są to refleksje „poprawne politycznie” (otwarte kwestionowanie religii i modelu wychowania w Europie), to jeszcze zaszczepiają wątpliwości moralne na temat kierunku, w jakim zmierza nauka.

Po przeczytaniu całości odnoszę smutne wrażenie, że wydanie książki po polsku to odległa perspektywa.

Elon Reeve Musk
Biznesman, miliarder, twórca m.in. PayPal, SpaceX, Tesla, Neuralink i innych.


Neuralink to firma neurotechnologiczna zajmująca się wszczepianiem bezpośrednio do mózgu interfejsów
mózg-maszyna. Po latach eksperymentów na zwierzętach od maja 2023 roku urządzenie testuje się na ludziach. Deklarowane motto firmy brzmi, mniej więcej, w ten sposób: poprawa jakości życia cierpiącym na niedowład kończyn spowodowany urazem kręgosłupa, tak aby mogli kontrolować urządzenia wokół siebie (np. komputer)
za pomocą myśli.

Idea piękna, ale czy to jedyny cel?

Mary Shelley, Jose M. R. Delgado, Elon Musk.
Skąd tak, wydaje się, dziwne zestawienie? Co ma wspólnego XIX-wieczna pisarka z naukowcem i miliarderem?

Związek między Delgado a Muskiem wydaje się oczywisty, jednak to Shelley i Delgado w odróżnieniu od Muska
są przedstawicielami „starego” świata. To oni potrafili patrzeć szerzej i dostrzec możliwe zagrożenia wynikające z postępu
i kierunku, w jakim zmierza świat.

U Shelley znajdziemy motyw odpowiedzialności twórcy/naukowca za swoje dzieło, problem odrzucenia, refleksję
na temat wykorzystania wiedzy.

Delgado w podsumowaniu swojej pracy dużo miejsca poświęca człowiekowi, jego kondycji psychicznej oraz szeroko rozumianym sprawom społecznym. Mimo iż był wrogiem wprowadzania zakazów badań naukowych w zakresie kontroli umysłu, przytacza opinie, iż techniczna możliwość kontrolowania tożsamości osobistej dla niektórych to atomowy holokaust. Jako człowiek „starej daty” ratunek widzi w kulturze i edukacji, które, jego zdaniem, powinny kształtować właściwe wzorce zachowania. Wolność osobistą pojmuje nie jako dar, lecz jako cechę umysłową, której się trzeba nauczyć i którą należy pielęgnować, a olbrzymie siły odkryte przez człowieka wymagają, aby inteligencja służyła nie tylko
do panowania nad naturą, ale również do cywilizowania ludzkiej psychiki.

Co znajdziemy u Elona Muska? ZYSK.
Neuralink deklaruje pomoc ludziom, ale czy można wierzyć człowiekowi, który szuka śmiałków do lotu na Marsa w jedną stronę, czyli na śmierć? Jeszcze jakiś czas temu za namawianie do samobójstwa groziłoby mu więzienie. Delgado, jak wszyscy naukowcy w tamtych czasach, opisywał swoje doświadczenia, czyli w dużej części podawał wyniki eksperymentów do publicznej wiadomości. Firma Neuralink, która robi dokładnie to samo, nie publikuje nic. Wydaje się, że tylko ktoś o wyjątkowo małej wyobraźni może sądzić, że za pomocą wszczepionych przez Neuralink elektrod można wyłącznie odbierać impulsy (dobry Musk), ale ich nie wczytywać, tym samym sterować człowiekiem (zły Delgado). Patrząc na to, co robi Musk, jak na dłoni widać hipokryzję dzisiejszego świata. Pieniądze potrafią zagłuszyć wszystko, najgorsze, że również zdrowy rozsądek.

Skąd pomysł na takie zestawienie?

Frankenstein to, pomijając warstwę beletrystyczną, rodzaj refleksji nad kondycją społeczną, a przy okazji przestroga
przed brakiem wyobraźni i odpowiedzialności. Do szerszej świadomości przebił się jednak głównie element literacki, czyli horror o potworze.
Delgado przedstawił inne oblicze człowieka, pokazał, jak funkcjonuje mózg, zauważył dylematy moralne wynikające
z możliwości kontrolowania ludzkiego zachowania, jednak, co jest logiczne, „pozbawił” człowieka duszy i tym samym, wchodząc w „konflikt” z religią, zniknął z oficjalnej nauki, a jego refleksje i przestrogi nie są upubliczniane.

Świat nie chce się uczyć. Podobnie jak wielu pojedynczych ludzi odrzuca to, co sprzeczne z życzeniowym pojmowaniem rzeczywistości. W logicznej więc kolejności doczekaliśmy się Muska i jemu podobnych, czyli równi pochyłej, na której zwycięża gen samozniszczenia.

Jak to się skończy? Czas pokaże.
Jeśli wygra Dolina Krzemowa, to w wersji „optymistycznej” czeka nas rodzaj rzeczywistości (filmowcy to jedna z niewielu grup społecznych potrafiąca przewidywać) z filmu Niezgodna lub Anon, w tej gorszej raczej Upgrade.
W opamiętanie nie wierzę. Oczywiście, mamy jeszcze opcję, że to wszystko trzaśnie. Na Wschodzie lont już się pali ...

Marek Brzeski

Liczba odwiedzin: 1233

Mary Shelley, Jose M. R. Delgado, Elon Musk

Dodaj opinię - zobacz prosty formularz