Lofoty 2016

Lofoty (norw. Lofoten) – archipelag na Morzu Norweskim u północno-zachodnich wybrzeży Norwegii, ciągnący się na długości 112 km od maleńkiej wysepki Røst na południu po wąską cieśninę Roftsundet, oddzielającą go od archipelagu Vesterålen. Od stałego lądu oddzielony cieśniną Vestfjorden.

Norwegia po latach            kolorowe pogrubienia są linkami prowadzącymi do miejsc lub zjazdów
Poradnik miał powstać wiele lat temu, lecz jak to w życiu bywa, jeśli czegoś nie zrobimy od razu, czasem muszą minąć lata, aby wrócić do pierwotnego pomysłu. Opis uzupełniono aktualnymi linkami do street view, dzięki czemu ma szansę być aktualnym dla wszystkich, którzy zechcą powtórzyć nasza trasę i przeżyć niezapomniane spotkanie z cudem północy.

Lofoty to prawdziwie czarodziejski rejon świata. Każdy, kto choć raz poczuje magię krajobrazu, wyjątkowe piękno wystających szczytów górskich „zatopionych” w Atlantyku (Morzu Norweskim), surowy klimat połączony z krystalicznym powietrzem, będzie, tak jak my, tęsknił i marzył o powrocie.


Są dwie szkoły poznawania – można górę zaliczyć helikopterem, można samodzielnie wspinając się z mozołem. Pierwszy sposób jest prosty i nie daje satysfakcji, drugi wymaga wysiłku, ale tylko tak mamy szansę wspominać przygodę po latach. Na Lofoty, oczywiście, można polecieć samolotem, ale jeśli chcemy lepiej poczuć Skandynawię i przemierzyć Półwysep Skandynawski, dobrym wyborem będzie samochód. Walorem jest swoboda przemieszczania się, odpoczynku
oraz elastyczność na wypadek zmiany planów. Nie bez znaczenia jest przestrzeń bagażowa. Norwegia to drogi i zimny kraj. Aby czuć się komfortowo należy wziąć ze sobą zapas jedzenia, przynajmniej na jeden posiłek dziennie oraz ubranie
na każde warunki atmosferyczne, również chłód w okolicach zera stopni. Nie należy się sugerować opowieściami
o rzekomych upałach (25 stopni), ponieważ dotyczą one z reguły środkowej części pięknego lipcowego dnia. Pogoda bywa zmienna i wieczorami lub nad ranem temperatura na poziomie 2-3 stopni nie będzie wydarzeniem, a to znaczy,
że ciepła kurtka jest obowiązkowa.

Dojazd-pobyt
Start rozpoczęliśmy od zaokrętowania na promie ze Świnoujścia do Ystad. Samochód plus dwie osoby kosztował w 2016 roku około 1000 zł. Wybierając wariant nocnego kursu warto dokupić nawet najtańsze kabiny. Sen w łóżku, choćby krótki, pozwala wypocząć przed dalszą drogą, a do pokonania będziemy mieli ponad dwa tysiące kilometrów. Port w Ystad, to już nie ta sama miejscowość, którą pamiętałem z czasów studenckich. Wszechobecny brud, zdewastowane lub nieczynne toalety, posiłek lepiej zjeść w aucie i jak najszybciej ruszać w drogę. Kierujemy się w stronę Töre (koniec Zatoki Botnickiej) wschodnim wybrzeżem, mijając po drodze Sztokholm. W stolicy Szwecji, jeśli nie ma takiej potrzeby, lepiej się nie zatrzymywać. Nawigacje często prowadzą przez boczne dzielnice, w których królują imigranci, więc lepiej miasto zostawić sobie na drogę powrotną, wjeżdżając od innej strony. Pierwszy nocleg zaplanowałem po około 900 km w Iggesund
na kempingu Camp Igge Arena*,  [mapa ],   [zjazd]. Ładnie położony, w 2016 roku niedrogi, z obsługą nie zawracającą sobie głowy zbytnimi formalnościami.

Następnego dnia zwijamy namiot skoro świt
i pokonujemy kolejne prawie 700 km do Töre (szczyt Zatoki Botnickiej), z którego skręcamy
w lewo i przecinając Półwysep Skandynawski
 w poprzek kierujemy się na Kirunę, a za nią
na Narwik (opuszczamy E4 i zjeżdżamy na E10). [ zjazd ] Początkowy odcinek biegnie kilka godzin przez las. Mimo dnia polarnego brzydka pogoda plus gęsta mgła sprawiały,
że każdorazowe spotkania z wyłaniającymi się z mgły przebiegającymi drogę reniferami groziły zderzeniem i końcem eskapady. Na tym odcinku trzeba bardzo uważać na zwierzęta. Po przejechaniu około 1100 km (od Iggesund),
już na terenie Norwegii, po kilkunastogodzinnej jeździe śpimy przy drodze w aucie. Mgła, półmrok, brak jakichkolwiek ludzi i kamienny sen.


Kolejnego dnia po dojechaniu do skrzyżowania z E6 skręcamy w prawo: [ skrzyżowanie] w stronę Bjerkvik i trzymając się E10 wkraczamy na Lofoty kierując się w stronę Kabelvag, to nasza baza. Wybór jest uzasadniony położeniem (mniej więcej na środku Lofotów), bliskością Svolvær, ceną kempingu oraz jego usytuowaniem nad oceanem. Aby nie pomylić kempingu (są w Kabelvag min trzy) należy minąć Kabelvag i po około jednym, dwóch kilometrach zjechać w lewo: [ zjazd], następnie wąską drogą asfaltową do rozwidlenia widocznego na linku: [ rozwidlenie ] i odbić w lewo, lekko pod górę przy widocznej po prawej innej recepcji. Trzymając się asfaltu dojedziemy do recepcji   Sandvika Camping.
 Ceny porównywalne z kempingami w Austrii lub Włoszech, więc jeśli proporcje się nie zmieniły, dzisiaj powinno być podobnie.

Lofoty to kraina „widokówek” - gdzie nie spojrzeć, tam temat na zdjęcie, a ponieważ jest tak wiele miejsc do zobaczenia, wymienię jedynie te, które sami widzieliśmy i które zrobiły na nas wrażenie.

  • Reine i punkt widokowy (skaliste wzgórze) Reinebringen - [foto]. Na wzniesienie prowadzi słabo oznakowana ścieżka po zewnętrznej części tunelu drogowego. Aby ją odnaleźć, po dojściu do tunelu (droga A10) [ tunel ] należy zejść na lewo i pójść asfaltową ścieżką z lewej strony tunelu i nieco przed wylotem wypatrywać oznakowania lub tabliczki
    z kierunkowskazem na prawo. W 2016 r. to był kawałek pilśni na drewnianym paliku z informacją napisaną ręcznie flamastrem. Dzisiaj może być tak samo... Ścieżka, to nie jest tradycyjnie rozumiany szlak, tylko wydeptana ziemia i trzeba się umieć znaleźć. Początkowo razi brak infrastruktury, jednak po jakimś czasie zaczynamy rozumieć piękno tego stanu. Norwegia to po prostu wolny kraj, każdy ma swobodę przemieszczania się, ale na własną odpowiedzialność. [foto].

  • Miejscowość Å , w której droga A10 kończy się  sporym parkingiem. Dalej już tylko niepołączone ze sobą małe wysepki i bezkres oceanu.

  • Sørvågen – trekking do schroniska Munkebu [foto, [foto]. Trasa słabo oznakowana, potrzebna umiejętność orientacji w terenie. Piękna widokowo.

  • Henningsvær – światowa stolica dorsza [ zjazd z A10 w lewo ]. W restauracji widocznej na zdjęciu [foto można zjeść najlepiej na świecie przyrządzonego dorsza i, co gorąco polecam, wspaniały stek z wieloryba.

  • Bunes Beach – wycieczka statkiem z przystani w Reine [foto, [foto,

  • Muzeum Wikingów, skansen [ulotka, [muzeum,. Skromny, niewielka ilość eksponatów, atrakcją przejażdżka łodzią po jeziorze, dominuje nad wszystkim biały kościół katolicki na wzgórzu. Pozycja dla lubiących takie miejsca.

  • Utakliev – plaża z wejściem przez tunel skalny. Trekking wzdłuż wybrzeża, okrążający cypel, w kierunku zachodnim. [Zjazd z A10 w stronę Utakliev]. [foto,

  • Z Eggum do Unstad Beach. [zjazd z A10 w prawo]. Około kilometra przed muzeum Wikingów należy skręcić
    w prawo kierując się na Eggum. Po dojechaniu do miejscowości zostawiamy samochód na parkingu i mamy przed sobą piękną wycieczkę brzegiem oceanu do Unstad Beach. Dla wymagających, trasę można pokonać ścieżką górską.
    W każdym przypadku krajobrazy zostają w pamięci. [foto, [foto.

  • Wzgórza wokół Svolvær z facebookową skałą Svolværgeita [foto. Widok ze szczytów jest wart wysiłku i serii zdjęć. [foto

  • Fiord Troli – wabikiem jest nazwa, nieco przereklamowany. Można go zobaczyć wybierając drogą wycieczkę statkiem z Svolvær, można wybrać opcję „po Polsku”. My zapytaliśmy w kasie o alternatywną możliwość i ku naszemu zdziwieniu pani podała nr telefonu rybaka w Digermulen, który za 1/3 ceny pływa z turystami własną łódką. Do Digermulen
    jest 40 km autem, rybak jest specyficzny, ale Fiord Troli to hasło i nie warto przepłacać.
  • ****

    W niektórych miejscach byliśmy kilka razy (np. w Henningsvær, Svolvær czy Kabelvag), wielu miejsc nie udało nam się zobaczyć. Podstawą jest dobra lokalna mapa i można ją kupić w centrach turystycznych. Obowiązuje cena urzędowa,
    więc nie warto szukać okazji. Wszędzie kosztuje tyle samo (w 2016 roku 200 NOK). Jadąc autem należy pamiętać
    o podstawowym wyposażeniu naprawczym. Nie warto ryzykować nadmiernego zaufania do samochodu. Ceny usług
    i części są poza polską wyobraźnią, a na dodatek odnieśliśmy wrażenie, że oni w ogóle nie naprawiają aut. Tak jakby
    w przypadku poważniejszej awarii kupowali nowe ...

    Warsztaty samochodowe oczywiście są, ale zdecydowanie odradzamy korzystanie z warsztatu w Svolvær. Za alternator (pękł) żądali połowy ceny samochodu z terminem realizacji trzy tygodnie (musieliby ściągnąć z Oslo), a Polacy, którzy
    tam pracowali, to ten typ rodaków, których nie życzymy spotkać nikomu.

    Zupełnie inna sytuacja w Kabelvag. Tutaj w warsztacie też pracowali rodacy, ale ci dobrzy :). Za „umiarkowane” pieniądze wykręcili z rozbitego Mitsubishi nowy alternator i uratowali nas od zguby. Byli życzliwi i pomocni - takich spotkań życzę każdemu.


    Powrót
    Z początkiem sierpnia, kiedy temperatury nocą zaczęły spadać do zera postanowiliśmy wracać i aby zaoszczędzić drogi wybraliśmy kierunek na Lødingen, gdzie znajduje się port oraz przeprawa promowa do Bognes. Wracamy początkowo
    tą samą trasą (E10), ale około 10 km za Austre Kanstad odbijamy w prawo [mapa ] i zjeżdżamy do Lødingen [ port ].
    Po dojechaniu na miejsce ustawiamy się w kolejce  i czekamy aż podejdzie do nas bileter. Nie wysiadamy, nie szukamy kasy, pracownik podchodzi do każdego auta i pobiera opłatę. W 2016 roku bilet za samochód plus dwie osoby
    kosztował 354 NOK.


    Przeprawa promem jest piękna widokowo. Po drodze mijamy m.in. wystający z morza na wysokość ponad półtora kilometra Stetind, monolit skalny porównywany do Matterhorn w Szwajcarii.

    Droga powrotna wewnątrz kontynentu (kierunek Trondheim) jest długa i miejscami nudna. Ograniczenia prędkości
    do 60 km/h (mandatu nie radzę ryzykować) uśpią najwytrwalszego kierowcę. W moim przypadku oznaczało
    to piętnaście minut kamiennego snu co trzy godziny. Po pierwszym noclegu w samochodzie na drugi wybraliśmy Storsand Gård Camping nieopodal Trondheim. [ zjazd]. W wynajętym za 500 NOK (cena z 2016 r.) na wyłączność domku zregenerowaliśmy siły przed dalszą podróżą. Gorący prysznic i sen w pełnowymiarowym łóżku wart jest każdej ceny.

    Następnego dnia przecinamy półwysep i w ciągu jednego dnia docieramy do Sztokholmu
    (tym razem od bezpiecznej strony) i zakładamy bazę na Bredäng Camping blisko stacji metra.

    Zwiedzanie Sztokholmu rozpoczęliśmy od starego miasta i zamku królewskiego. Mimo że stolica Szwecji jest ładna, to jednak po ponad dwóch tygodniach spędzonych w bajkowych Lofotach nie robi na nas większego wrażenia. Stare miasto, jak większość „starych miast” pełne turystów i zatłoczonych kafejek.
    To, co odebraliśmy zdecydowanie na minus, to brak Szwecji w Szwecji (w starym mieście). Wszystkie kawiarnie, kafejki, restauracje, sklepy z „rękodziełem” były opanowane przez imigrantów. W sklepach z „pamiątkami” wyłącznie towary
    z Azji. Kocham różnorodność, lecz odniosłem wrażenie, że w zarządzaniu centrum stolicy pojawił się jakiś błąd. Sztokholm w najmniejszej mierze nie przypominał miasta, które poznałem w czasach studenckich. Dodatkowo rzucał się w oczy wszechobecny brud i zdewastowane sanitariaty. Polskie centra handlowe w porównaniu ze Szwecją to sterylne szpitale, a polskie drogi ekspresowe i autostrady błyszczą nowoczesnością. Szwecja, jakby zatrzymała się w rozwoju.
    Nie było widać nic nowego, a to co zrobili przed laty, niszczało. Szkoda tego kraju.

    Trochę „dawnego” Sztokholmu można znaleźć z dala od centrum. Spokojne uliczki, spacerujący ludzie, dobra kawa
    w normalnej cenie, szkoda, że nie mieliśmy więcej czasu na pobyt.

    Trzeciego dnia wracamy do Ystad, śpiąc po drodze na przydrożnym parkingu na obrzeżach miasta. Duży błąd. Ze względu na sporą przestępczość notowaną w mieście odradzamy, jako zbyt niebezpieczną. Jeśli chcemy nocować w aucie,
    lepiej zdobyć się jeszcze na odrobinę wysiłku i spędzić noc na parkingu w porcie.
    Zawsze jest szansa, że bezpieczeństwo zapewni monitoring.

    Poranny prom do Świnoujścia zamyka skandynawską przygodę i kończy naszą, jak do tej pory, najpiękniejszą wyprawę.

    * kolorowe pogrubienia są linkami prowadzącymi do miejsc lub zjazdów.

    Marek Brzeski

    002404

    Galeria zdjęć - kliknij, aby zobaczyć: Fotografie

    Dodaj opinię - zobacz prosty formularz