Reinhold Messner – Wędruję, aby żyć. Listy z Himalajów.

Reinhold Messner – Wędruję, aby żyć. Listy z Himalajów.

Początkowo sądziłem, że Listy są pretekstem do szerszej analizy, jednak tytuł książki należy traktować dosłownie.
To pamiętnik poprzedzony listami pierwszych pionierów końca XIX wieku. Z treści przytoczonych tekstów możemy dowiedzieć się nie tylko, jak wyglądały warunki, w których zdobywano szczyty, ale i archaiczne, z dzisiejszego punktu widzenia, relacje społeczne, w których żyli pierwsi zdobywcy. Listy czyta się dobrze, widać w nich stopniowe zmiany zachodzące w Nepalu i w podejściu do gór amatorów wspinaczki - anonimowość, egoizm, wszechobecne komórki
i masową turystykę.

Messner jest niekwestionowaną ikoną światowego himalaizmu i jego dokonaniami można by obdzielić kilka żyć, jednak zauważyłem, że
nie ustrzegł się podejścia, nazwijmy to, właścicielskiego. Osadzony mentalnie w czasach wielkich wypraw patrzy na Nepal i Himalaje trochę
jak na prywatną posesję, dyskredytując grupy trekkingowe oraz organizację dzisiejszych eskapad. Mogę się zgodzić, że kilometrowe korki na Everest, milionerów żądnych sławy i lepszego cv, mogą brzydzić, sam widziałem niesmaczne sceny pod Matterhornem z udziałem młodych biznesmenów kompletnie niepanujących nad emocjami, szykujących się do wyjścia
na szczyt z przewodnikiem, jednak wrzucanie wszystkich do jednego worka jest niesprawiedliwe. Każdy ma prawo kochać góry i marzyć o podróżach, równocześnie nie każdy ma czas i możliwości, aby zostać zawodowym podróżnikiem. Jeżeli coś trzeba zmienić, to przywrócić szacunek
do przyrody, odbudować właściwe relacje społeczne, może trochę zwolnić.

Góry przyciągają jak magnes, ponieważ były, są i zawsze będą piękne. Jest ich wystarczająco dużo dla każdego.


Marek Brzeski

Liczba odwiedzin: 185